JESTEM KOBIETA, JESTEM CZŁOWIEKIEM, JESTEM WOLNA

13:32


Powszechna deklaracja praw człowieka uchwalona w 1948 gwarantuje mi prawo do życia, do wolności i bezpieczeństwa. Niniejszy dokument zapewnia mi równość pod względem godności i posiadanych praw, zabrania się ingerencji w moje życie prywatne, rodzinne, domowe, uwłaczaniu mojemu honorowi lub dobremu imieniu. Otrzymałam te wszystkie prawa ponieważ jestem człowiekiem i fakt bycia kobietą w żadnym razie nie powinien ich ode mnie odsuwać. Właśnie teraz, gdzieś, ktoś obraduje. Obraduje nad moim losem and moim życiem, nad moim organizmem. Nade mną i nad Tobą droga Czytelniczko. Jestem kobietą i mówię stanowcze NIE  dla pozbawienia nas najważniejszej, życiowej decyzji: czy chcemy donosić ciążę

Długo nosiłam się z zamiarem wyrażenia swojej opinii w tym temacie, ale że już samo hasło aborcja jest niemałą kontrowersją,  czułam się nieswojo nawet na myśl o poruszaniu tej kwestii na blogu. Inni się tym zajmą - myślałam, ale przez kilka ostatnich dni nie mogę sobie dać rady z całym wulkanem emocji, które drzemią we mnie gotowe do eksplozji. Tyle raz podkreślałam jak ważna jest społeczna interwencja, a teraz sama postanawiam schować głowę w piasek i umościć się na wygodnym lifestylu. Zrobiło mi się wstyd, przed samą sobą i przed Wami drodzy czytelnicy. Sumienie i dusza skłonna do porywów nie pozwalają mi zasłonić się dziś lekkim, przyjemnym tematem. Czas złapać byka za rogi i dać wyraz sprzeciwu wobec odebrania kobietom prawa wyboru. Na wstępie chciałabym jednak zaznaczyć, że owy wpis jest wyłącznie moją własną refleksją, nikogo nie nakłaniam do zamiany przekonań, nie zamierzam obrażać żadnej, konkretnej osoby ani grupy osób, szanuję różniące się, odmienne opinie, jednocześnie oczekując podobnej reakcji ze strony ludzi o zdaniu innym niż moje. Niestety na oczekiwaniach poprzestało, bowiem ustawa zabraniająca mi swobody działań w zakresie życia prywatnego właśnie słodko spoczywa na sali obrad.

Na początek krótki przykład, który najlepiej obrazuje położenie kobiet przeciwnych zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej. Wyobraźmy sobie, że weganie zdobywszy moc inicjatywy ustawodawczej (zebranie 100 tys podpisów) zmuszają ogół społeczeństwa polskiego do zaprzestania spożywania mięsa i produktów odzwierzęcych gdyż w ten sposób ratują życie naszych tzw. braci mniejszych. Za dopuszczenie się owego występku miałaby grozić kara pozbawienia wolności do lat trzech. W tym momencie chciałabym zobaczyć minę przeciętnego Iksa, któremu odbiera się możliwość spożycia schabowego. Dokładnie taki wyraz twarzy mają kobiety słyszące o barbarzyńskim pozbawieniu ich prawa wyboru, decyzji o własnym życiu i ciele. Należy bowiem kilkakrotnie podkreślić, że polskie prawo zezwala na aborcje jedynie w trzech, skrajnych przypadkach: ciąża będąca efektem gwałtu, zagrożeniem dla zdrowia lub życia nosicielki oraz defekt płodu. Sama myśl o zawężeniu tak niewielkiej przestrzeni elementarnej wydaje się abstrakcją na miarę rozwiniętej formy życia na Saturnie. A jednak science-fiction właśnie rozgrywa się na naszych oczach! Dlatego ubolewam nad faktem, że podmiotem inicjatywy ustawodawczej jest 100 tys obywateli bez względu na rodzaj projektu ustawy. Moim zdaniem o zakazie aborcji nie powinni wypowiadać się przede wszystkim mężczyźni, bo o kobiecym organizmie wiedzą tyle co pies o jeździe konnej. Na dobrą sprawę pod projektem powinny podpisać wyłącznie kobiety w wieku reprodukcyjnym będące jednocześnie wegankami - pacyfistkami jako obrończynie KAŻDEGO życia, w innym wypadku wyczuwam hipokryzje...

Nie mam wykształcenia medycznego i biologicznego, ale cztery lata zajęć z zakresu funkcjonowania ludzkiego organizmu pozwalają mi stwierdzić iż od momentu poczęcia czyli połączenia plemnika z komórką jajową do momentu powstania organizmu przypominjącego ludzki musi minąć wiele czasu. Bowiem na początku jest zarodek, zlepek komórek w niczym nieprzypominający słodkiego, pulchnego bobasa jakiego zapewne mają na myśli zwolennicy zaostrzenia ustawy dotyczącej aborcji. Wielu z nich woła: "Ty też kiedyś tak wyglądałeś!", "Co byś czuł gdyby Ciebie usunięto?!" Otóż czułabym nic, jedno, wielkie nic, gdyż na tym etapie rozwoju trudno mowić o złożonych uczuciach, oczywiście pomijając fakt, że pytanie z zasady nie ma sensu. Trudno byłoby mieć zdanie w jakimkolwiek obszarze jeśli się po prostu nie istnieje. Wyznawcy idei pro-life zakładają jednak, że już w momencie triumfalnego zdobycia komórki jajowej przez plemnik mówimy o nowej formie życia per człowiek i w swej ustawie przewidują zaniechanie powszechnego użycia słów zarodek czy płód. Oj biada tym co zdawać będą maturę z biologii, teraz to dopiero zatonął w chaosie faktów. Ponadto przeciwnicy aborcji uważają proces za wynaturzenie, ale czy samica wiedząc, że nie wykarmi wszystkich młodych, albo, że jedno jest najsłabsze z miotu nie dokonuje ostatecznego? W pełni rozwinięte, żywe potomstwo, a my tu mówimy jedynie o zarodku, w końcu nie bez powodu wegetarianie wciąż jedzą jajka... No chyba, że od dziś uznajemy jajecznicę za potrawkę z kurczaka.

Wracając jednak do sedna; owa koncepcja posiłkuje się założeniami religijnymi: poczęcie - człowiek. Warto więc poświęcić chwilę temu zagadnieniu bo w myśl zasady powinniśmy zrezygnować z uznania procesu ewolucji.  Czytając Biblię wprost powinniśmy uznać, że człowieka od dinozaura dzieli zaledwie kilka dni, a kobieta jest podwładna mężczyźnie (nieco sarkastyczni dorzuciliby: "tak, a w jej żyłach płynie płyn do naczyń"). Nie lubię poruszać kwestii wiary, bo jest to sprawa nadzwyczaj indywidualna, ale aby przedstawić swoje stanowisko muszę zaznaczyć iż zostałam wychowana w wierze katolickiej i nadal jestem chrześcijanką. Aczkolwiek moje poglądy mocno odbiegają od stanowiska isnstytucji Kościoła, nie ze względu na własną wygodę, ale bycie odrębną, myślącą jednostką. Pewne prawa muszą odejść w zapomnienie z powodu wzrostu ludzkiej świadomości.  Warto zauważyć, że wiele lata temu we mszy nie mogła uczestniczyć kobieta w czasie menstruacji bowiem uznano ją za nieczystą. W końcu jednak Kościół zmuszony był uznać górę biologii. I być może znów warto pochylić się nad pewnymi zagadnieniami.... Nie zapominajmy jednak, że w Polsce istnieje rozdzielność państwa od kościoła. Na świecie występuje już kilka krajów teokratycznych, w których prawo religijne jednocześnie staje się prawem obowiązującym w całym państwie, ale jak pokazała historia brak separacji tych dwóch obszarów może być tragiczne w skutkach. Nie chciejmy przekonać się o tym na własnej skórze

W przyszłości chciałabym zostać matką i kiedy w moim życiu pojawi się dziecko będę je kochać i rozpieszczać, ale nie zmienia to faktu, że chcę mieć wybór, a raczej poczucie bezpieczeństwa. Osobiście jestem za całkowitą legalizacją aborcji jako czynnikiem umacniającym wolność osobistą kobiety (niestety jak już wiadomo projekt ten został odrzucony). Sama nie popieram przerwania ciąży jako pewnego rodzaju antykoncepcji, ale tę kwestię pozostawiam wyłącznie sumieniu przyszłych rodziców. Jednak bardziej od nikłej swobody w tym zagadnieniu martwi mnie fakt, że chce się nas jej w ogóle pozbawić (o zgrozo jak już wiemy projekt antyaborcyjny przeszedł pod dalsze rozważania). Wiele osób twierdzi że kobieta mimo zagrożenia własnego życia będzie musiała urodzić, ja czytając projekt ustawy wywnioskowałam, że to miałby być jedyny przypadek dopuszczający właśnie przerwanie ciąży, ale od razu nasuwa się pytanie czy lekarze wystraszeni odpowiedzialnością karną nie będą wystarczająco długo odwlekać zabiegu aborcji... Pewnym jest jednak, że ustawa odbierze nam prawo do usunięcia uszkodzonego płodu. Prawdę mówiąc zakrapia to o brutalność, bo trudno mówić o postępowaniu humanitarnym jeśli choroba okazuje się na tyle ciężka, że pojawiający się na świecie człowiek będzie czuł jedynie ból i znosił męki... no ale cóż podobno cierpienie uszlachetnia. Najbardziej przerażające jest jednak pozbawienie kobiety możliwości usunięcia ciąży będącej skutkiem gwałtu. Kiedy słucha się lub czyta relacje zgwałconych zwykle pada zadanie: "Czułam się jak kawał mięsa". I tak o to skazujemy skrzywdzoną na dziewięć niemiłosiernie, długich miesięcy czucia się w opisany sposób. Wyobraź sobie najdroższą Ci kobietę, córkę, matkę, siostrę, dziewczynę i pomyśl, że to ona (nie daj Boże) przez ten czas zmuszona jest znosić ten ból, to brzemię, czuć w sobie poruszającą się cząstkę oprawcy, a na koniec znieść jeszcze traumatyczny poród, po którym ujrzy potomka potwora, który odebrał jej godność. W tym momencie istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że ciężarna targnie się na swoje życie... Teraz tracimy nie tylko płód, tracimy żywego człowieka - nosicielkę.

Najsmutniejszy z tego wszystkiego jest fakt, że jeszcze bardziej rozwinie się aborcja w tak zwanym podziemiu. Od razu mam przed oczami scenę z kultowego Dirty Dancing kiedy przyjaciel Penny mówi o przeżytym przez nią zabiegu aborcji mniej więcej tak: "Miał rokładane łóźko i brudny nóż, a ona tak bardzo krzyczała". Ojciec Baby ratując życie umierającej Penny spytał kto posłał ciężarną pod "nóż rzeźnika"... Usunięcie ciąży tak jak antykoncepcja (podobno w średniowieczu za prezerwatywy służyły wnętrzności byka) nie jest nowym zjawiskiem, nie można więc mówić o degeneracji XXI wieku, trzeba by było pociągnąć do odpowiedzialności setki tysięcy istnień, całą ludzkość. Jeśli projekt stanie się ustawą ciąża z pięknego okresu przemieni się w horror, bo nagle ciężarna z nieco za ciężką torebką na ramieniu może zostać uznana za kobietę celowo powodującą poronienie. Jest to oczywiście nieco przerysowany przykład, ale z drugiej strony kto wie... Nie wyobrażam sobie jak miałby wyglądać proces dochodzenia czy utrata płodu była celowym działaniem czy może efektem nieumyślnego postępowania lub problemów zdrowotnych. Kobieta, która przeżyła piekło poronienia miałaby być ponadto przesłuchiwana? Wychodzi na to, że stan błogosławiony powinien być przez nas niemal w całości przeleżany... Czyli od momentu poczęcia do rozwiązania to wyłącznie panowie będą zarabiać, gotować, sprzątać, prać, prasować, robić zakupy, a my będziemy siedzieć i pachnieć. W sumie czemu, nie?

Reasumując musiałabym jeszcze raz wylać całe wiadro emocji aby doprowadzić do jakiegokolwiek podsumowania. Tu mówienie pokrótce jest po prostu niemożliwe. Kończąc ten wpis czuję smutek, jako kobieta, człowieka, obywatel Polski, wiem bowiem, że jak raz odbierze się prawo swobody to później będzie już coraz prościej. Może zakażemy używania środków antykoncepcyjny albo odbierzemy kobiecie prawa wyborcze? Czuję się potwornie skonfundowana... i chyba również czuję stres przed  Waszą reakcją na ten wpis.  Mam jednak nadzieję, że zmusiłam Was do refleksji na temat aborcji i zechcecie zabrać głos w dyskusji. Proszę jednak by bez względu na poglądy wypowiedzi były kulturalne i nikogo nie obrażały, za co z góry dziękuję.

Edit: Zapraszam również do przeczytania artykułu (link) Weroniki Rokickiej, warto znać skutki pewnych postępowań!

Fotografia we wpisie: licencja CCO (źródło)



You Might Also Like

0 komentarze

Twoja wypowiedź to bardzo istotna część tej strony, śmiało dodaj coś od siebie :))

Subscribe