MOJA PRACA PISARSKA NADESŁANA NA OGOLNOPOLSKI KONKURS NA FELIETON 2016

19:45


"Nadejszła wiekopomna chwila" - jak ująłby to bohater kultowej polskiej komedii Kochaj albo rzuć (ostatnia część trylogii Sami swoi  ), dziś zaprezentuję Wam pracę, którą wysłałam na Ogólnopolski Konkurs na Felieton  2016. Prawdę mówiąc nie planowałam podobnej publikacji, ale pod jednym z wpisów, w którym wspomniałam o zamiarze wzięcia udziału w rozgrywce kilkoro z Was zachęciło mnie do podzielenia się swoją twórczością. Pomysł jak najbardziej przypadł mi do gustu, ale musiałam zaczekać z napisaniem postu aż do momentu ogłoszenia wyników (aby nie zostać zdyskwalifikowaną rzecz jasna). W konkursie brałam udział dwukrotnie: po raz pierwszy w 2014 roku zostałam finalistką w pionie gimnazjalnym, oraz w tegorocznej edycji, w której niestety nie udało mi się zakwalifikować do ścisłej piętnastki. A jednak moja rekcja na wyniki zaskoczyła nawet mnie samą. Choć jestem osobą bardzo wrażliwą na porażkę, ta nie pozostawiła we mnie ani krzty żalu. Może to przez rozmowę z polonistką, którą odbyłam jeszcze przed wysłaniem pracy. Wspomniała, że oceniający są bardzo wybredni, a ich ocena często aż nadto subiektywna o czym świadczy fakt kilkakrotnego nie przyznania nikomu pierwszego miejsca. Osobiście uważam, że jest to bardzo dziwne zagranie - przecież organizują konkurs dla młodzieży, a nie publicystów z dwudziestoletnim dorobkiem. I właśnie tę zaangażowaną młodzież de motywują... Z drugiej strony do mojej reakcji przyczynił się również blog i Wy kochani Czytelnicy! Wasze słowa, Wasza motywacja, Wasze komplementy i przede wszystkim inteligentne wypowiedzi jakie znajduję pod każdym postem są największą nagrodą i wyróżnieniem.

 
Motywem przewodnim tegorocznego konkursu była twórczość S. Mrożka; do wyboru dwie myśli oraz jedna ilustracja, którą postanowiłam uczynić inspiracją własnego felietonu (aby lepiej zrozumieć o czym mowa w tekście możecie przyjrzeć się jej tutaj). Na wstępnie muszę uprzedzić, że całość utrzymana jest w dość przygnębiającej tonacji, a ja zabieram sceptyczne stanowisko. Co istotne pisząc felieton nie skupiałam się wyłącznie na własnych przeżyciach, patrzyłam na świat w bardzo szerokim ujęciu, na nieszczęście jakie czyha na człowieka na każdym kroku. Wiem, że takie spojrzenie niezgodne jest z obecnymi, motywacyjnymi trendami, ale nie możemy zapominać, że kreowanie własnej rzeczywistości ma się nijak do praw naturalnych. Czytając owy tekst można uznać, że nie ma we mnie motywacji do dalszego życia, a z racji tego, że trochę się już znamy nie chcę wpędzać nikogo w poczucie skonfundowania. Mówiąc wprost felieton wyraża to jak bardzo opadają mi ręce gdy przyglądam się ludzkim zachowaniom, okrucieństwu, klęskom i niesprawiedliwym regułom jakimi rządzi się ten świat.


"Wierzyłeś w kryształowe pojęcia, a nie w ludzką glinę"

Bardzo logiczne jest to, że Ziemia ma kształt kuli i aż dziwne, że rasa ludzka wpadła na ten trop tak późno. My i świat to para między, którą brakuje chemii, przypominająca słonia na okrągłej piłce cyrkowej, który nieporadnie huśta się we wszystkie strony, ale prawa natury i tak każą mu spaść. Człowiek również „wskakuje” na tę kulę ziemską i spaceruje po niej w tę i z powrotem, aż w końcu zabraknie mu sił i spadnie boleśnie się raniąc. Przetrwają tylko najsilniejsi, ci którzy potrafią zagryźć zęby, znieść niewygodę, mdlejące nogi i brak oparcia. Ale czy to ich możemy nazwać zwycięzcami? Wydaje mi się, że w zestawieniu świat kontra człowiek wygrany jest tylko jeden i nie będzie to istota ludzka.

Sceptyczne nastawienie nie było ze mną od zawsze, przecież nie przyniosłam go w genach, kościach czy skórze, ono urosło w mózgu pod wpływem nowych doświadczeń i doznań zupełnie jak niepożądany guz, niezwykle trudny do wycięcia. Kiedyś nosiłam w sobie pokłady entuzjazmu i ciekawości, potrzebę spełnienia oraz zwykłą chęć do życia. Szłam w świat z dumą, z wysoko podniesioną głową, z czystą, dziecięcą radością. Co pewien czas zawracałam, czasem kręciłam się wokół własnej osi, ale nadal brnęłam do celu odsuwając wszelkie chaszcze życia lecące na moją, młodą twarz. Jednak w pewnym momencie zaczęłam dostrzegać dziwną tendencję. Na każde moje: „Hej Świat! Co słychać? Zróbmy coś razem!”, on reagował siarczystym policzkiem, którego moc zależała od jego humoru, czasem tylko został bolesny ślad, innym razem leciałam na łeb na szyję łamiąc sobie kości. Obrażałam się na niego, obracałam czterema literami żeby wiedział jak bardzo bolą jego krzywdy, ale on nigdy się mną nie przejął i kiedy któregoś dania usiłował mi złamać kark, wystraszona zamknęłam się w sobie i schowałam tak by nie mógł mnie dojrzeć w szeregu innych ofiar. 

Za każdym razem gdy słyszę, że ktoś idzie w świat odpowiadam tylko, że ja już byłam. Bez zbędnych komentarzy, mój wyraz twarzy robi to za mnie. Opowiada całą historię od momentu  narodzin do chwili obecnej. Przesuwa się pomału, niespiesznie, z etapu na etap skacze jak kangur chowając do torby swoje młode, a moje opowieści. Raczy się różnymi tragediami, ludzkimi krzywdami. Zaczyna od dziecięcych kłótni i niesnasek, chwilę przystaje na momencie gdy krytykowano moją pisarską twórczość, bo zbyt odważna, bo kontrowersyjna, bo nie taka jaką chciałby odbiorca. Później spędza chwilę, w miejscu w którym inni mieli łatwiej. Mija jeszcze parę obrazów ludzi, którym bardzo zależało by być nade mną i w końcu z zadowoleniem przystaje na wymarzonej szkole, która okazuje się wylęgarnią szczurów i przygniata człowieka niczym szatan ziarna z opowieści Żegoty w trzeciej części mickiewiczowskich „Dziadów”. 

Stoję na środku jako powracający z podróży, wokół mnie dziki tłum pędzi jak szalony w przeciwnym kierunku. Idą w świat niosąc w sobie nadzieję, choć u większości pojawia się już to o czym śpiewał Tilt - strach nie pozwala im kochać się i śmiać i niosą z dobytkiem miliony masek do milionów ról. Parę osób odwraca się do mnie, część kpiąco krzyczy herbertoskie morały - „nie byłaś do życia, wierzyłaś w kryształowe pojęcia, a nie ludzką glinę” - w myśli klną żartobliwie.  Inni łapią mnie za ręce, ciągną za sobą, mówią, że dam radę. Ale przecież ja już wiem, że biegnąc po kuli wrócę w to samo miejsce, nie chcą ustać krzyki w głowie, nie wiem co robić. Stoję, więc dalej udając, że nic nie widzę, nic nie słyszę, nic nie czuję, nadal ślepo wierząc, że któregoś dnia znajdę w sobie tyle siły, by pokonać tę trasę ponownie i tym razem wrócić szczęśliwa i spełniona.

Fotografia we wpisie: licencja CCO (źródło)


You Might Also Like

30 komentarze

  1. Nie znam tekstów innych autorów, którzy wysłali teksty na konkurs, ale Twój felieton bardzo mi się podoba. W ogóle Twoje notki są bardzo przyjemne w czytaniu i takie same w odbiorze :) Nie każdemu jest dane pisać tak lekko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojejku powiem Ci, że sam tytuł budzi respekt :D WOW brak mi słów po przeczytaniu tego co napisałaś. Muszę Ci wspomnieć, że pojawił się uśmiech na mojej twarzy po odczytaniu ,,Nadejszła wiekoponna chwila" Podobało mi się to, że powiedziałaś ,,wskakuje na ziemską kulę" bardzo mi przypadły do gustu Twoje opisy :D Osobiście nie przepadałam za twórczością Mrożka ale może właśnie dzięki Twojej pracy się bardziej do Niego przekonam!

    Życzę dużo weny i pozdrawiam cieplutko <3

    Jakbyś miała chwilkę zapraszam :D http://chcebyckopciuszkiem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. To, czy myśl zawarta w tekście ujmie czytelnika w dużej mierze zależy od umiejetnie zestawionych ze sobą słów ujętych w zdania. I to właśnie zawiera Twój felieton. Działa na wyobraźnię. Zdanie po zdaniu zamieniało się w mojej głowie w obrazy. Fakt, przygnębiające.
    Twoje zainspirowanie obrazkiem, które zaowocowało zdaniem "Za każdym razem gdy słyszę, że ktoś idzie w świat odpowiadam tylko, że ja już byłam." niemal przekonało mnie, że jesteś starą kobietą która z trudem dodreptała do schyłku życia. Zawsze miałaś pod górkę, z której inni spychali Ciebie bez pardonu. Jakby tego było mało, kolekcjonujesz wyłącznie negatywne wydarzenia, które są udziałem innych ludzi. To jest bardzo przekonywujące i powinno takim być.
    Odkryłaś, że nie stanowisz ze światem pary i masz ochotę zakonserwować tę prawdę, aby trzymać ją w widocznym miejscu, by przypominała i strzegła przed kolejną porażką. Kryje się w tym odkryciu żal, że idealizm to utopia.
    Z każdej myśli wypełza rozgorycznie, a to nie jest w cenie. Czytelnika ucieszłoby, gdybyś napisała, że pomimo trudności chwyciłaś byka za rogi, i teraz Ty rządzisz, dyktujesz warunki.
    Poza tym, wielu ludzi mogłoby powiedzieć, że to nic odkryczego, że przerabiali dokładnie to samo. Że skoro nic nie można zmienić to pozostaje, a nawet trzeba, pogodzić się z rzeczywistością i robić swoje.

    To, że wystawiłaś na publiczną krytkę swoje literackie umiejętności świadczy niezbicie, że
    jesteś osobą odważną i pomimo myśli przewodniej, którą jest rozczarowanie światem, bardzo silną psychicznie. Moja opinia: tekst świetnie napisany, wyraziście przedstawiony temat. Tak trzymać!

    Słonecznego i wesołego weekendu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak dla mnie felieton bomba! "Szanowne" jury chyba nie do końca było poczytalne wybierając piętnastkę i nie uwzględniając w nim Twojego felietonu! Naprawdę jak dla mnie jest świetny ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Sama osobiście kiedyś startowałam w tym konkursie. Wysłałam kilkadziesiąt linijek napisanych przeze mnie. To była fajna przygoda, stąd też moja chęć pisania bloga. Felieton bardzo ciekawy i wciągający :). Mam nadzieję, że powtórzysz swój sukces. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozczarowania spotykają nas od czasu do czasu, ale najbardziej zapadają w pamięć i bolą te, które dotyczą młodzieńczych ideałów.
    Nie wiem jakie kryteria oceniania ma rzeczona komisja, ale skoro nie przydziela I miejsca, to może EGO jej członków jest zbyt rozbudowane...
    Nagrody motywują, ale nie tylko dla nagród tworzymy, pozdrawiam serdecznie:-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ciekawy felieton, spodobał mi się. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam. ;) Dziękuję za odwiedziny i pozostawienie komentarza na moim blogu - tak na początek. ;)
    Bardzo ciekawie piszesz. Lubię felietony, zwłaszcza te mądre, a Twój za taki uważam. Bardzo interesujący tytuł. Zachęca do dalszego czytania. Świat i dobro, można o tym dużo mówić i dużo pisać tak naprawdę. Jak się jest dzieckiem to się widzi go właściwie w kolorach, oczekuje się, że wszyscy będą mili i pomocni, że będzie ciągła zabawa. No potem okazuje się, że tak nie jest. Świat ma różne odcienie szarości, a ludzie nie zawsze chcą współpracować i drzemie w nich zło. ,,Wielcy znawcy", czyli osoby, które będą krytykowały zawsze się znajdą, no i na zdrowie im, nie warto się przejmować. Trzeba robić swoje, jeśli sprawia nam to przyjemność i nikogo swoim działaniem nie krzywdzimy.
    Pozdrawiam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo ciekawy felieton i pobudza szare komórki do działania. Czyta się przyjemnie więc nie ma do czego się przyczepić :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie się ten felieton szalenie podoba! Jest przede wszystkim bardzo dojrzały. Niby tekst nie jest napisany wprost, ale nawet nie trzeba się szczególnie domyślać co autor miał na myśli i to jest niezwykłe. Jest to umiejętność, którą posiada niewiele osób :) Nie przepadam za felietonami. I mimo, że czytam ich sporo to jest dosłownie kilka takich, które mnie nie zmęczyły czy też nie znudziły podczas ich przeglądania. Twój "Wierzyłeś w kryształowe pojęcia, a nie w ludzką glinę" zdecydowanie do nich dołącza. Przeczytałam jednym tchem i zastanawiałam się dlaczego tak szybko się skończył ;) Dołączam do grona stałych czytelników :)

    Przy okazji dziękuję za wizytę u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wooow. Czyta się wszystko jednym tchem. Zostaje tylko pozazdrościć takiego talentu do pisania. ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Przeczytałam Twój felieton i pomyślałam, że będąc kiedyś w liceum całkowicie bym się z nim utożsamiła. Teraz jednak, będąc już po studiach mam zdecydowanie inny sposób widzenia. Nie do końca wiem, co się zmieniło. Może po prostu wiem już, że nad pewnymi rzeczami nie warto się tak zastanawiać. Roztrząsać. Bo życie biegnie cały czas do przodu i umartwianie się jeszcze w niczym mi nie pomogło. Myślenie nad własnym życiem i jego biegiem, płakanie nad "znawcami", którzy nas niesprawiedliwie oceniają... Kiedyś bardzo przeżywane teraz przeszło jakoś do porządku dziennego. I tego Tobie życzę ;)
    A co do Mrożka... Nie lubiłam go całe liceum i nie lubię nadal, ponad 6 lat później ;) Pamiętam, że strasznie się z nim męczyłam. A biorąc pod uwagę, że byłam w klasie humanistycznej to poznałam go naprawdę dobrze... i znienawidziłam jeszcze bardziej...

    OdpowiedzUsuń
  13. Karolino, to już kolejny post, który przeczytałam jednym tchem. Cudowny post. Masz dar pisania.Oj, tak!!! Masz prawdziwy talent!!!!!
    Uwierzysz? po przeczytaniu postu, wróciłam by delektować się każdym napisanym przez Ciebie zdaniem. Dziewczyno, o jakiej porażce Ty mówisz? Przyjdzie taki czas, że będziesz podziwiana i doceniana. I to niejeden raz. Świetnie, że ta "porażka", nie pozostawiła w Tobie ani krzty żalu. Chociaż? Ty jesteś bardzo ambitna i maleńką drzazgę gdzieś zostawiła. Pomyśl, przecież masz jeszcze nas...
    Karolino, ten komentarz to nie lanie wody ani podlizywanie się Tobie. TO JEST PRAWDA.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie znam się na felietonach, ale Twój bardzo mi się spodobał:) Masz talent do pisania;)
    Pozdrawiam
    Karolina

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie mogłabym wyrazić ani słowa krytyki. Za to mogę powiedzieć, że skłoniłaś mnie do refleksji. Na temat strachu życia, masek, a także moich osobistych zmagań z codziennymi decyzjami - tymi małymi i większymi, które mają tak znaczący wpływ na moją drogę. Nie jestem jakąś specjalną entuzjastką felietonów, ale ten czytało mi się dobrze, na pewno nie lekko, ale za do dawał do myślenia. Jak po całym bardzo ciężkim dniu sama jestem w szoku, że skłoniłam się do takiej refleksji. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny tekst! Aż dziwne, że nie został zakwalifikowany do finału. Ale może to przez pesymistyczny wydźwięk, a organizatorzy konkursu chcieli, aby uczniowie pisali o ptaszkach, tęczy i szczęśliwych jednorożcach ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Felieton niesamowicie prawdziwy..a jego tematyka trudna i poruszająca. Trzeba mieć niesamowitą odwagę, by przyznać przed samym sobą, że się już było "w świecie".

    OdpowiedzUsuń
  18. Pisz, Dziewczyno, ponieważ masz talent, a to jest najważniejsze. Z czasem dopracujesz resztę, a obecnie ciekawie zestawiasz słowa, stosujesz rozmaite środki, a przede wszystkim myślisz i umiesz budować napięcie. Czytałam z zaciekawieniem, a musisz wiedzieć, że byle co mi się nie podoba. Zatem wytrwałości i siły życzę.
    Buziaczki dla Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję przeogormnie, jest mi naprawdę bardzo miło móc przeczytać taką wypowiedź :)) Oj czytelnicy to zdecydowanie największa nagroda dla twórcy ;)

      Usuń
  19. Ciekawie piszesz, masz fajny i intrygujący styl. Chętnie poczytam więcej w wolnym czasie:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jak dla mnie super masz lekkie, fajne pióro. Zawsze podziwiałam ludzie którzy umieli tak pisać :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Felieton to bardzo trudna forma literacka i nie przychodzi łatwo. Choć przez kilkanaście lat pracowałam jako dziennikarka długo uczyłam się pisać felietony. Musi być lekko, nawet jeśli na trudny temat. Trochę prześmiewczo, trochę złośliwie. Musisz jeszcze nad tym popracować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybrałaś bardzo poważny temat i właściwie napisałaś rozprawkę. Rzeczywiście zabrakło mi w nim ironii. Do tego na początku nie do końca wiedziałam, w jakim kierunku zmierzasz. Myślę, że zdania są też za długie i zbyt pełne metafor, w niektórych łatwo się zgubić, zanim się dojdzie do końca. Momentami musiałam wracać do początku. Zdania powinny być możliwie krótkie. Metafory, porównania, jak najbardziej można wykorzystywać, ale krótkie i celne. To jest to, co tak na szybko mi się nasuwa, bo idę kłaść spać juniora.

      Usuń
  22. Bardzo prawdziwy tekst i myślę, że wiele osób poczuło się jakby to było też o nich, ja tak się poczułam. Chwyta i płynnie, bardzo dobrze się czyta. :)

    OdpowiedzUsuń
  23. A ja się dziwię, że nie wygrałaś tego konkursu, chociaż z tymi wszystkimi konkursami to los na loterii i czasami nie wiem, dlaczego wygrywają akurat Ci, którzy wygrywają...

    OdpowiedzUsuń
  24. Super! podoba mi się twój styl pisania :D oby tak dalej!!!

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja tez podziwiam Twoją determinację. Ale jak ma się cel, to powinno się do niego dążyć. Mam jednak wrażenie, że ten felieton jest trochę pesymistyczny!

    OdpowiedzUsuń
  26. Z mitem, że "rasa ludzka wpadła na ten trop [że Ziemia ma kształt kuli] tak późno" rozprawia się w swojej "Historii krain i miejsc legendarnych" Umberto Eco - swoją drogą, polecam ;)

    Sam felieton ciekawy, chociaż przyznam rację Królowej Karo, że ciężki i przypomina raczej rozprawkę. Mimo wszystko podziwiam - przede wszystkim odwagę, że się z nami nim tutaj podzieliłaś i myślę, że masz talent, który dzięki blogowaniu z pewnością stale rozwijasz :) Nad interpunkcją warto pracować - sama staram się, jak mogę, chociaż wiem, że bywa z tym naprawdę ciężko :)

    Ogólnie myślę, że do pisania felietonów trzeba mieć dar - są osoby, które są świetnymi felietonistami, natomiast całkiem przeciętnymi (o ile nawet nie słabymi) pisarzami i pewnie i vice versa (np. Dorota Masłowska, której felietony uwielbiam, natomiast powieści wolałabym nigdy nie czytać ;)).

    OdpowiedzUsuń
  27. Czytając Twój felieton poczułam się jak na maturze. Mądry tekst, z przesłaniem, zaraz zaczną się podchwytliwe pytania... Ale na szczęście nie. :) Przyjemnie się czyta, jak całego bloga. :) Gratuluję talentu. :)

    OdpowiedzUsuń

Twoja wypowiedź to bardzo istotna część tej strony, śmiało dodaj coś od siebie :))

Subscribe