OPOWIEM WAM O MUZYCE

14:30


Dawno, dawno temu, w czasie kiedy swobodnie mogłam się upajać wolnością daną mi przez ferie zimowe otrzymałam od Pani z Biblioteki nominację do zabawy muzycznej. Celem owego przedsięwzięcia jest podzielenie się z czytelnikami sowimi preferencjami muzycznymi, a następnie nominacja dowolnego bloga, o którym trzeba coś niecoś odbiorcom opowiedzieć. Według mnie jest to jedna z lepszych zabaw blogowych z jakimi spotkałam się do tej pory, jednak data unosząca się nad tytułem tego posta sugeruje, że długo zwlekałam z przystąpieniem do działania i już spieszę z wyjaśnieniem. Otóż mój gust muzyczny to temat nie lada skomplikowany bowiem słucham tak wielu wykonawców z przeróżnych lat, a nawet epok, że wybór jednego wydaje się awykonalny. Naprawdę długo myślałam nad swoim typem i finalnie doszłam do wniosku, że przeprowadzę Was przez każdy etap mojego muzycznego życia. Dlatego musicie uzbroi się w ciepłą herbatę bądź kawę (mi właśnie towarzyszy przepyszne cappuccino) i zaraz przejdziemy do sedna. 

Stare porzekadło mówi, że niezwykle istotne jest czym skorupka za młodu nasiąka. A jak wiadomo nikt nie ma większego wpływu na dziecięce gusta niż środowisko w jakim dorasta. Mój tato ostatnio stwierdził, że ma jedną zasadę odnośnie muzyki: utwór musi wyrażać emocje bądź być przyjemny w odbiorze, a ja w pełni go popieram. Pewnie dlatego na naszej rodzinnej składance samochodowej znajduje się: Zegarmistrz światła purpurowy Woźniaka, Czas ołowiu Budki suflera, Demakijaż L.U.C zmieszane z utworami Pink Floyd, Nirvany, Mensona, a momentami czymś takim jak Karuzela czy nawet My Słowianie.

Przyznam się szczerze, że nie pamiętam czego słuchałam przez pierwsze lata swojego życia. Wspomnienia robią się wyraźniejsze dopiero w okresie podstawówkowym. Kiedy byłam w drugiej, może trzeciej klasie mój tato kupił płytę bogatą w najbardziej kultowe utwory Jacka Kaczmarskiego. Jak zapewne wiecie autor tworzył głównie poezję śpiewaną, za którą moi rodzice przepadali (głównie tato, mama zaś wolała muzykę Gintrowskiego, do której dojdziemy za moment) Było to dość kontrastowe do tego czym akurat zachwycały się moje koleżanki - głównie soundtrack z High School Musical. Moim ulubionym utworem Kaczmarskiego była i chyba na zawsze zostanie Obława. Jako dziecko nie do końca rozumiałam jej głębsze przesłanie  aczkolwiek już wtedy czułam dreszcze słuchając niezwykle bolesnej historii wilków. Dziś kiedy rozumiem o czym śpiewa autor nierzadko mam w oczach łzy. Nieco później przeszłam fascynacje muzyką Kasi Nosowskiej, a także twórczością (mam problem z odmianą) Strachów na Lachy. Później dorosłam do najbardziej kultowych zespołów ubiegłego wieku na polskim runku czyli Dżem, T.Love, Kult. Powiem Wam w sekrecie, że na Liście do M pierwszego zespołu nie umiem się nie rozpłakać.  

Jakiś rok, dwa lata później zostałam oficjalną fanką Zmierzchu i umiłowałam sobie muzykę z owego filmu, która nawet dziś wydaje mi się całkiem przyjemna. Mniej więcej w okresie końca podstawówki, a początku gimnazjum zaczęłam przechodzić fazę mroku czyli typowy bunt nastolatka. Dziś naprawdę chce mi się śmiać, gdy myślę o tych czarnych ubraniach i bransolecie z ćwiekami jednak moja mama twierdzi, że byłam wtedy naprawdę trudna i buntownicza co mi z perspektywy czasu wydaje się naprawdę niemożliwe. Jak na taki okres przystało słuchałam mocnej, raczej rockowej muzyki. Zaczęło się od utworów Evanescence, później doszedł Rammstein, Metallica momentami AC/DC, aż w końcu stanęło na Nirvanie. Wtedy też mocno interesowałam się samym Cobainem i samobójczym "klubem 27". Z owej fazy zaczęłam wychodzić już po pierwszej klasie gimnazjum i jej zwieńczeniem było przerzucenie się na utwory Green Day i Pink Floyd

Faza  pobuntowicza, którą objawiły kwiatowe sukienki jakie zabrałam ze sobą  na wakacje, wymagała przedefiniowania gustu muzycznego. Wtedy też na mojej drodze stanęła muzyka Przemysława Gintrowskiego. Poezja śpiewana tego artysty była naprawdę długi czas moim prawdziwym przewodnikiem (właściwie jest nim nadal), a także nauczycielem historii. W zeszłym roku aby nieco bardziej zrozumieć tematy, które przerabiałam słuchałam jej wręcz na okrągło. W trzeciej klasie gimnazjum, kiedy prawdziwy nawał nauki dawał się we znaki szukałam ujścia w bardzo życiowej i emocjonalnej muzyce Eminema na przemian z pomagającymi się skupić wspaniałymi utworami Beethovena i Mozarta, które będą dla mnie zawsze podstawą muzyki klasycznej. Po śmierci Wojciecha Kilara bardzo mocno zaangażowałam się w gimnazjalne lekcje muzyki i szczerze pokochałam twórczość polskiego artysty. Tato widząc moją fascynację podrzucił mi jeszcze nazwisko Michała Lorenca, którego muzyka również do mnie mocno trafiła.  

Teraz dochodzimy już właściwie do mojej, współczesnej fazy muzycznej. Jak chyba zdecydowana większość słuchałam jeszcze po drodze popularnych, kobiecych wokali czyli Florence and the Machine, Adel, Lana Del Rey, choć nie ukrywam, że jestem raczej fanką męskich głosów. Rok temu zakochałam się również w niezwykle zmysłowej i delikatnej muzyce Damien Rice. Gdybym miała obecnie wybrać najbardziej inspirujących muzyków, z których twórczości aż biją emocje to zdecydowanie wytypowałabym: Evanescence, Nirvana, Dżem oraz Przemysław Gintrowski, Eminem i Damian Rice. Nadal pozostaję również wierna utworom Wojciecha Kilara

Drugim etapem muzycznego przedsięwzięcia jest nominacja wybranego bloga z wyjaśnieniem swojego wyboru. Przyznam szczerze, że ta faza jest jeszcze trudniejsza niż część główna, ponieważ istnieją dziesiątki wspaniałych blogów, które odwiedzam w każdej, wolnej chwili. Zdecydowałam jednak przekazać pałeczkę Hani z bloga Haniako ponieważ strona, którą tworzy jest nadzwyczaj inspirująca. Wpisy pisane są z najwyższą starannością, pisarską lekkością, a dodatkowo opieczętowane wspaniałymi fotografiami. Wizyta na blogu Hani to czysta przyjemność!  

Fotografia we wpisie: licencja CCO (źródło)


You Might Also Like

33 komentarze

  1. Właściwie w większości mam gust muzyczny podobny, jak twój, czy raczej przechodziłam przez podobne fazy ;) Jako dziecko śpiewałam w chórze kościelnym i innej muzyki nie znałam (do dzisiaj mam sentyment do niektórych pieśni i po prostu lepiej się czuję, gdy śpiewam). Na początku gimnazjum koleżanki wciągnęły mnie w słuchanie Ewy Farny, potem sama odkryłam Kaczmarskiego, którego uwielbiam i interpretuję do dzisiaj, jednocześnie słuchałam też Gintrowskiego (rajcuję się Herbertem, a Herbert z muzyką to Herbert do kwadratu :D ). Kończąc gimnazjum odkryłam Nirvanę (pomagała na ból istnienia) i w liceum słuchałam też Iron Maiden, Sabatonu, Rammsteinu, polskiego metalu, Huntera... Różnie, byle głośno. Na tym etapie spotkałam wielu ludzi fascynujących się podobną muzyką i poznawałam miliony nowych zespołów. Teraz dzięki owym znajomym siedzę bardziej w muzyce alternatywnej, polskiej (właśnie Kult, T.Love, Republika itp.), post-rocku (chyba mój ukochany gatunek), rocku symfonicznym, słucham też soundtracki z gier (najlepiej taki klimat s-f albo Wiedźmin) a ostatnio nawet muzyki autorskiej mojego kumpla ;)
    Z zespołów i wykonawców, których wymieniłaś, naprawdę bardzo niewielu nie słucham ;) Nawet teraz leci u mnie w tle Dżem.
    W gimnazjum nie podejrzewałam, że muzyka ukształtuje kawał mojego życia i tożsamości, ale tak jest. Teraz mnie to draństwo do śmierci nie opuści.
    pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Muzyka to otchłań, to coś wspaniałego. Pomaga mi we wszystkim.
    Uwielbiam głos Lany. Ma w sobie coś magicznego, intrygującego. Co do Damiena Rice, kojarzę jego głos z filmu "Sala Samobójców" - ta piosenka wywarła na mnie ogromne wrażenie.
    aroundempty.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba każdy przechodzi(ł) przez taką "ewolucję" gustu muzycznego. Na chwilę obecną sama słucham wielu różnych artystów i gatunków muzycznych - wyjątkiem są tylko jazz, disco polo i opera... Słucham więc popu, rocku, rapu, reggae, muzyki klasycznej, soulu, psychodelii i wielu różnych tworów. Jednakże najmocniej jestem związana z punk rockiem, oi, ska (mówi to komuś coś? ;)) ze względu na obracanie się w towarzystwie alternatywnym - głównie punkowym. I nie uważam tego za część "młodzieńczego buntu" - jest to już ze mną połowę życia i z niesłabnącym entuzjazmem i wielkim rozemocjonowaniem oczekuję kolejnego koncertu, z nie mniejszym zapałem wyszukuję ciekawe (i tanie, a wartościowe!) płyty, kasety, ziny, wspieram niektóre, godne uwagi akcje wywodzące się z tych środowisk... a wspomniana przez ciebie bransoleta z ćwiekami (zgaduję, że o pieszczochę chodzi?) często gości na mej ręce, tak samo jak dominuje u mnie czerń wśród ubrań, zaś nogi mam obute w glany. ;) Bardzo przyjemny post, fajnie się czytało o twojej zmianie gustu na różnych etapach życia. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem niesamowicie podekscytowana, tym bardziej, że zobaczyłam nowy wpis u Ciebie na czytniku RSS, a potem odkryłam w nim siebie! Dałaś mi pretekst do superdługiego wpisu, czuję, że pisanie go nie będzie takie krótkie, bo moje muzyczne przygody są bardzo pomieszane :)
    Druga rzecz, która mnie podekscytowała, to Twoja miłość do Kaczmarskiego! W tym względzie jesteś moją bratnią duszą, też słuchałam go od czasów podstawówki. No i nie jest to jedyna postać z Twojego wpisu, która jest znana i lubiana przeze mnie :)

    Dziękuję Ci za mnóstwo przemiłych słów, od których rośnie serce - mam nadzieję, że moje zestawienie Cię nie zawiedzie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Muzykę wyssałam z mlekiem Matki, bo wciąż coś mruczała pod nosem, jak ocenił Tato czas, kiedy chodziła w ciąży. W domu słuchało się głównie muzyki tzw. poważnej oraz Czesława Niemena i Ireny Santor. Z brakiem zrozumienia spotykały się moje fascynacje Led Zeppelin, czy Janis Joplin.
    Ostatecznie mój gust muzyczny obejmuje różne gatunki. Łatwiej mi powiedzieć czego nie słucham. Na pierwszym miejscu twórczości Pendereckiego, na drugim disco.. na liście jest także Mozil.
    Ostatnio, najczęściej słucham Meli Koteluk i radia RMF24 - Classic i Blues, w Internecie. Uspokajajaco wpływa na mnie jazz tradycyjny, reggae i blues a mobilizuje do działania rock, zaś w każdych warunkach Gienek Loska.
    Był czas, kiedy miałam hopla na punkcie Tarkana, a szczególnie utworu KUZU KUZU, Bruce'a Willis'a DEVIL WOMAN. Obecnie Bracia - vokal Piotrka Cugowskiego, to prawdziwy majstersztyk, Aleksandr Buynov /ulubione/ ZAJKA i piosenka wojskowa VDV z nieba privet.
    W grę wchodzi okrzyczany antytalent Michał Wiśniewski, muzyka elektroniczna - szczególnie Michel Jarre oraz rap, z ulubieńcem Doniu.
    Do wymienionej przez Ciebie Enigmy dodam Gregorian, Adiemus, Ere...
    Do Beethovena i Mozarta dorzucę Gershiwina... Od Florence wolę Adele. Za Kaczmarskim nie przpadałam za co zbierałam gromy, bo jak to, bo patriota i takie tam.
    Tak w telegraficznym skrócie przedstawiają się moje preferencje muzyczne. Acha, zapomniałabym o zespole wszechczasów i moim ulubieńcu: Queen i Freddim Mercurym. Jakiś czas temu miałam okazję przeczytać książkę: Freddie Mercury i ja, napisaną przez jego partnera Jima Huttona - zrobiła na mnie duże wrażenie.

    Na blog Hani zajrzałam, owszem interesujący.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Najpiękniejszą muzyką jest dla mnie cisza i dźwięki natury. Wiele lat pracowałam wśród mnóstwa ludzi, w ciągłym gwarze i niemal hałasie, i wtedy już pokochałam ciszę. A oprócz niej to różnie. Miałam fazę na piosenkę włoską, bo w ogóle włochofilka ze mnie. Zawsze Leonard Cohen. Edyta Bartosiewicz i dawna Agnieszka Chylińska. Woźniak - tak, ale niekoniecznie Zegarmistrz..., a bardziej Pewnego dnia o świcie. Alphaville. The Beatles. Pink Floyd. Queen. I, póki co, nie uwiódł mnie żaden współczesny idol. A poza tym cała masa wykonawców ma moją miłośc za pojedyncze utwory. Nie dam rady wymienić....

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja najbardziej lubię to, co podałam w ostatnim poście - ogólnie rocka i alternatywę, ale od czasu do czasu posłucham Justina Biebera :) ogólnie jestem otwarta na wszystkie gatunki muzyczne.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam podobnie- bardzo rozbudowany gust muzyczny ;-) Obecnie słucham najnowszą płytę Dawida Podsiadło, którą na pewno polecę na swoim blogu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. .. ja mając starszych braci od nich czerpałam pierwsze fascynacje a była to klasyka polskiego rocka. Znam większość z Twojej listy ;) i okres buntu też przechodziłam z mocniejszym brzmieniem.. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. O rany rany rany! :D Przechodziłam przez podobne fazy. Choć będąc jeszcze w przedszkolu umiłowałam sobie Ich Troję i ARKĘ NOEGO (uhu!), w podstawówce Hannah Montana i High School Musical (do teraz sentyment jest! :D), było też kilka tygodni początkującego Biebera. W międzyczasie, rodzice upajali mnie Nosowską, Myslowits, Piersi, Nirvaną (mama), Slayerem, Kultem, i Quo Vadis (tata). Była pare lat temu jeszcze, mroczna faza, leciał Slayer, AC/DC (na zawsze kocham dalej oczywiście! :D), Ramones, Guns and Roses, Nirvana, Lamb of God, etc, etc. Jakby nie było, pomimo mojego obecnego zamiłowania do kwiatów (tak, we włosach!), nadal bardzo lubię te zespoły. A jak mam szansę, to jadę na koncert. :) Obecnie oprócz wymienionych zespołów, badzo lubię też nieco mniej mroczne sprawy. Uwilelbiam Johnnego Casha (mój mąż)! Poza tym to Bob Dylan, Melanie Safka, James Bay, Gabrielle Aplin i wiele wilele innych. No i oczywiście zamiłowanie do Mozarta i muzyki klasycznej. (Ile razy użyłam słowa ZAMIŁOWANIE?)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och tak pamiętam czasy szału na Ich troje! Ja nie do końca czułam ich muzykę, ale moje (wtedy kilkuletnie) kuzynki ciągle śpiewały ich kawałki :D

      Usuń
  11. W zeszłym semestrze mieliśmy na studiach zajęcia z redaktorem z radia, pasjonatem muzycznym. Dzięki niemu nabrałam innego pojęcia o muzyce.

    Moim ukochanym zespołem odkąd w wieku 10 lat usłyszałam piosenkę na vivie niemieckiej (,,My way'') jest Limp Bizkit. Byłam na ich dwóch koncertach i oba wspominam świetnie. Pierwszy - emocje na maxa, bo to pierwszy koncert, bo zobaczyć i posłuchać ich na żywo...wow. Przy wolnej piosence ,,Behind Blue Eyes'' ryczałam jak bóbr.

    W zeszłym roku byliśmy na Orange Warsaw Festiwal, gdzie też grali. Udało mi się być o krok od wokalisty zespołu. Naprawdę zawsze się śmiałam z nastolatek, które ryczały i nie mogły wykrztusić z siebie słowa, gdy spotykały się z wokalistą. Kiedy Fred przybił mi piątkę, patrzył na mnie i był o krok ode mnie - naprawdę miałam takie emocje, że nie zdołałam z siebie wydusić słowa! To był piękny dzień. Do dziś, kiedy oglądam na blogowym fanpage filmik z koncertu to aż przechodzą mnie ciary!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko, ale zazdroszczę spotkania z ulubionym wokalistą, nie dziwie się takiej reakcji sama pewnie bym zamarła ;)

      Usuń
  12. Też bardzo lubię Florence and Machine (choć teraz słucham tego zespołu nieco mniej niż zwykle) oraz Adele, szczególnie podoba mi się jej utwór do filmu "Skyfall", według mnie jest o wiele lepszy niż "Helo". Poza tym uwielbiam słuchać coverów z serialu Glee + muzyki klasycznej (szczególnie lubię Hansa Zimmera) :)

    http://crafty-zone.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Mój gust muzyczny jest bardzo trudny do określenia i tak jak Twój, przechodził wiele ,,faz":) Od małego nasiąkałam muzyką rockową, której słucha się w mojej rodzinie i dziś jest to jeden z moich ulubionych gatunków. Uwielbiam jednak naprawdę wiele rzeczy, nie znoszę ograniczeń:) Indie rock, grunge, muzyka skrzypcowa i wiolonczelowa, rock alternatywny, funk, pop... świat muzyki jest przepiękny:) Obecnie do moich ulubionych wykonawców należą między innymi Imagine Dragons, 2Cellos, Studio Accantus, Postmodern Jukebox, Lindsey Stirling, Hozier, Fall Out Boy, Walk Off The Earth, Led Zeppelin, Guns'n'roses, Red Hot Chili Peppers... Ale w sumie raczej nie słucham po wykonawcach, ale częściej ulubionych utworach. Na przykład ostatnio nie mogę przestać słuchać orkiestrowej wersji ,,Burning love". Uzależniłam się! Odkryłam też kilka utworów steampunkowych, niektóre niesamowicie przypadły mi do gustu:)
    W muzyce uwielbiam właśnie to odkrywanie oraz rozkoszowanie się jej pięknem:)
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
  14. Sama jestem jednym wielkim mixem miłości muzycznych, chyba nie ma takiego gatunku, z którego choć jeden utwór by mi się nie spodobał

    OdpowiedzUsuń
  15. Dżem bardzo lubię! Też słucham zróżnicowanej muzyki, lubię starsze polskie kawałki, Perfect, kilka piosenek Kozidrak, Varius Manx albo Krajewskiego. Lubię polskich wykonawców, Brodkę, Dąbrowską, Koteluk. Kiedy czytam książkę, to lubię włączyć klasykę, np. Szymanowskiego, albo Czajkowskiego, Schuberta czy Mozarta. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak piosenki Perfectu także bardzo lubię :))

      Usuń
  16. U mnie jest to bardzo trudne do zidentyfikowania. Tak jak Ty też przechodziłam przez etapy słuchania Eminema czy Evanescene, Dżem też znalazł swoje miejsce w moim życiu. Teraz jednak nie kieruję się tym jakiego gatunku muzyki chce słuchać. Jako, że za dziecka nasłuchałam się i wychowałam na Ich Troje oraz przeróżnych utworach z disco polo, tak do dziś mam do nich sentyment i przy disco na klubowych imprezach bawię się super. Uwielbiam również hip-hop, rap, muzykę klubową jak i techno. Obojętnie wokół moich uszu nie przejdą też smutnę, liryczne i oddziałujące na uczucia piosenki. Uwielbiam piosenki o miłości, pełne uczuć i emocji. Takie chyba najbardziej mnie przekonują. :)

    Dziękuje za odwiedzenie mojego bloga i pozostawienie komentarza. Jeśli byłabyś ciekawa pojawił się nowy post :) Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei nie znoszę disco polo i ta muzyka autentycznie wyzwala we mnie irytację :D

      Z przyjemnością zajrzę, pozdrawiam :)

      Usuń
  17. Piękna opowieść o muzyce. :) Ja nie mam jednego sprecyzowanego nurtu ani wykonawcy, chociaż gdyby ktoś mnie o to zapytał, z marszu wymieniłabym Coldplay i Eda Sheerana. Jednak zazwyczaj słucham przeróżnych utworów w zależności od nastroju, a czasami tego, co aktualnie wpadnie mi w ucho. Obecnie (sama się sobie dziwię, ale to prawda:)), wpadła mi w ucho... piosenka Michała Szpaka na Eurowizję. :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, zapomniałam o chłopakach! Ja również bardzo lubię muzykę Coldplay i Eda Sheerana :))

      Usuń
  18. Trudne pytanie - w samochodzie wożę Vivaldiego, bo mnie uspokaja. Wychowałam się na dobrym, starym rocku, także polskim, takim, którego już nie ma. Ale słuchać mogę w zasadzie wszystkiego. Nawet do jazzu zaczęłam dojrzewać, mam wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja od wielu lat jestem wierną fanką Micheala Buble. Mam jego płyty, a gdy słyszę jego głos.. mam dreszcze :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Gintrowski kojarzy mi się ze Zmiennikami, dobrze mówię? Lubię te piosenki.

    OdpowiedzUsuń
  21. U mnie przeważnie w głośnikach słyszę rock i metal, chociaż zdarza mi się też coś z popu - Lady Gaga lub Adele. Mój ulubiony zespół to Linkin Park, mama w dzieciństwie zaraziła mnie muzyką Queen, a ostatnio na topie jest u mnie Children of Bodom ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Witam Cię po raz pierwszy.
    Co do gustów muzycznych, moje otoczenie to jeden wielki chaos nowości.
    Mimo że mam 21 lat jestem 'starej daty' wolę spokojne, kojące utwory jednak z drugiej strony sentymentalne mocne brzmienia. Perfect, Dżem czy też Ania Wyszkoni i wiele innych - sprawiają że moje serce bije w prawidłowym rytmie, sentymentalne utwory np zespołu Metallica przenoszą mnie do wspomnień związanych z mojej śp. Bratem gdy razem podczas jazdy samochodem na całą 'parę' słuchaliśmy 'One / Whisky in the jar / Fade to back ' Myślę że gusta ludzi są bardzo zróżnicowane i ciężko znaleźć osobę która identycznie uważa ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja w dzieciństwie słuchałam bardzo dużo reggae i polskich zespołów metalowych, za sprawą mojej mamy oczywiście. Potem poszłam do pierwszej klasy podstawówki to tak mniej więcej do klasy piątej przechodziłam przez rzeczy typu Hannah Montana, potem zaczął się Green Day, happysad, Kult, Shponlgle... Teraz słucham bardzo dużo muzyki metalowej, reggae sporadycznie, od czasu do czasu hip hop ale to praktycznie tylko poszczególne piosenki, co do muzyki rockowej to jestem bardzo wybredna i np. takie na jedno kopyto jak AC/DC mnie nie przekonują, za to miłuję Kabanosa, Huntera, Acid Drinkers, Pull the Wire i kilka innych takich. Poza tym lubię też posłuchać od czasu do czasu trance, właśnie jak Juno Reactor, jednak moim najukochańszym gatunkiem jest mieszanka jakiś Folk metalowych zespołów z muzyką celtycką, słowiańskie mity i różne tego typu klimaty :D

    OdpowiedzUsuń
  24. W swoim życiu też przechodziłam przez różnorakie fazy słuchania muzyki. Większości z wymienionych przez Ciebie wykonawców również słuchałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. No no! Kto by pomyślał, że ktoś oprócz mnie w tych czasach słucha jeszcze klasyki, legendarnego rocka i polskich starych złotych przebojów? :) Kochana, powyższymi wykonawcami trafiłaś idealnie w moje gusta co do joty! Nie zabrakło niczego, ani żadnego gatunku :) I chociaż nie potrafię określić ulubionego wykonawcy to mam kilka naj piosenek m.in. "Always" Bon Jovi, "Na jednej z dzikich plaż" Rotary :) Swoją drogą uwielbiam polskie piosenki, bo mają ten klimat :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Mam bardzo podobnie i również nie trawię disco polo ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. No dobrze, teraz to tutaj na pewno zagoszczę na dłużej. Kaczmarski, Gintrowski, Pink Floyd, Dżem, Strachy na Lachy...?! Myślałam, że tylko ja mam tak śmiesznie pomieszany gust! Przybijam wirtualną piątkę! :D

    OdpowiedzUsuń

Twoja wypowiedź to bardzo istotna część tej strony, śmiało dodaj coś od siebie :))

Subscribe