CZYTNIK VS TRADYCYJNA KSIAZKA

23:18


Podobno mózg kobiety złożony jest z plątaniny przewodów, z których to każdy jeden prowadzi do drugiego. Ja jestem jednak zdania, że tę podstawową część ludzkiego organizmu wypełniają pudełka, segregatory, szuflady - wszystko porządnie opisane i posortowane. Nie zaglądałam do Waszych mózgów, więc pewności nie mam, ale w moim przypadku nie widzę innego, sensownego wytłumaczenia. Jestem osobą zorganizowaną, lubię mieć wokół siebie ład i porządek, a zwłaszcza czuć je we własnej głowie. Zdarza się, że pomysł na post znajduje się w jednym z pudełek opieczętowanym hasłem "blog" mniej więcej rok czasu. Tak też było w przypadku dzisiejszego wpisu, długo leżał  odłogiem w mojej głowie, aż w końcu poczułam, że jest gotów ujrzeć światło dzienne. Muszę jednak przyznać, że proces produkcji został nieco przyspieszony, kiedy wpadłam na zatrważające dane dotyczące czytelnictwa na świecie. Sama również nie jestem przykładnym molem książkowym z prostej przyczyny jaką jest czas, a właściwie to jego brak. Doszłam, więc do wniosku, że nie ma wydajniejszego sposobu na polepszenie czytelniczej kondycji niż wzajemna motywacja. Dziś chciałabym Was zaprosić na porównanie tradycyjnej książki z jej nowszą, elektroniczną wersją - to na pewno pierwszy krok na czytelniczej drodze życia.


Zestawienie obu rodzajów książek jest mi bliskie bowiem podobne zadanie pojawiło się na egzaminie kończącym gimnazjum, który pisałam przeszło dwa lata temu. Polecenie nie zakładało jednak wyrażenia własnej opinii, a jedynie interpretacje zamieszczonego tekstu co dla humanisty z krwi i kości może być prawdziwym ciosem. I faktycznie było, zwłaszcza, że odpowiedź na to pytanie miałam starannie przemyślaną. Swój pierwszy i właściwie jedyny czytnik (akurat ten sprzęt nie wymaga częstej wymiany) otrzymałam w 2013 roku. Wcześniej owy gadżet mama podarowała tacie w prezencie urodzinowym, który bardzo sobie chwalił nową zabawkę (tato, nie prezent). Z racji tego, że w gimnazjum mój czytelniczy pierwiastek przeżywał prawdziwy rozkwit, książki byłam zmuszona ustawiać na półkach w przedziwnych kondygnacjach na zasadzie byleby upchnąć. W pewnym momencie nowe egzemplarze zaczynały mnie nieco stresować i nie było innej rady jak przerzucenie się na wersję elektroniczną. Nie będę udawać, byłam nastawiona raczej sceptycznie do jeszcze wtedy niepopularnego wynalazku. Początkowo planowaliśmy zakupić dla mnie jakiś tańszy model, nie było bowiem pewne czy moja relacja z ebookami okaże się na tyle trwała by nie mieć poczucia pieniędzy wyrzuconych w błoto. Ale przy bliższym rozpoznaniu okazało się, że tańsze czytniki to produkty bardzo mało znanych firm, których jakość zostawała dla wszystkich wielką niewiadomą. Tak więc sumasumarum decyzja padła na czytnikowego czempiona - Kindle, którego posiada również mój tato. Nie pamiętam dokładnej ceny, ale w 2013 roku kwota wahała się w granicach 450 zł.

Jako, że należę do grona osób nie umiejących czytać instrukcji, dużym atutem czytnika była dla mnie jego prosta obsługa. Co prawda oprogramowanie Kindle jest anglojęzyczne, ale wystarczy minimalna znajomość języka albo pomoc któregoś z internetowych tłumaczy, aby przyswoić sobie działanie sprzętu. W tamtym okresie największym rozczarowaniem był dla mnie fakt, że spora ilość książek jakie wtedy czytałam (patrz fantastyczno-romantyczne młodzieżówki) była niedostępna w formie elektronicznej dlatego po czytnik sięgałam sporadycznie i właściwie dopiero po roku stał mi się nieco bliższy. Myślę, że ostatecznym momentem rozpoczynającym długoletnią przyjaźń z ebookami był wakacyjny wyjazd bez dodatkowej torby wypełnionej po brzegi książkami. Możliwość zabrania ze sobą całej biblioteczki zajmującej tak niewiele miejsca jest niezwykle przyjemną wizją. A samo plażowanie bez obaw zniszczenia papierowego egzemplarza wydaje się znacznie bardziej relaksujące. Lekkość czytnika to również ogromny atut dla wszystkich amatorów czytania w każdej możliwej chwili. Osobiście z braku czasu praktykuję tę metodę w autobusie albo w trakcie oczekiwania na znajomych czy w kolejce. Szkolne podręczniki nadwyrężają moje ramię wystarczająco mocno, więc dodatkowy balast jest jak najbardziej zbędny, a czytnik waży naprawdę niewiele. Niestety ostatnio jestem zmuszona dźwigać opasłe tomiska. Oczywiście na własne życzenie bowiem pozycje po jakie sięgam obecnie są tak pięknie wydane, że nie wyobrażam sobie nie móc cieszyć się ich wyglądem na półce. Dzięki chwilowemu powrotowi do papierowej lektury uświadomiłam sobie tęsknotę za czuciem książki w rękach, za zapachem kartek i wiedzą, na której aktualnie jestem stronie bowiem czytnik wskazuje jedynie procenty co bywa uciążliwe…

Reasumując polecam zakup czytnika wszystkim osobą ceniącym sobie wygodę. Koszt sprzętu może wydawać się wysoki aczkolwiek warto pamiętać, że ebooki są tańsze niż tradycyjna książka, a dzięki tej drodze oszczędzamy papier. Lekkość czytnika umożliwia wygodne czytanie w dowolnym miejscu i pozycji jednak pozostawia niedosyt magii jaką niesie za sobą tradycyjna książka.



                                                                                A Wy jaką wersje książki preferujecie?  
_____________________________________________________________________________

Chcesz być na bieżąco z nowymi postami? Nic prostszego! Dołącz do obserwatorów Definiuję na bloggerze, fanpage'u (definiujeblog) oraz instagramie i snapchacie (definiuje_blog)


You Might Also Like

44 komentarze

  1. Od czasu do czasu korzystam z tabletu do czytania książek, ale zdecydowanie preferuję tradycyjną, papierową knigę... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Danymi statystycznymi nie przejmowałabym się, bo nie cyfry są tutaj ważne. I chyba za surowo się oceniasz, nie każdy musi czytać 52 książki w 52 tygodnie, to nie wyścig!A gdzie przyjemność, delektowanie się słowem?
    Ja wolę książkę tradycyjną, bo z taka jej formą łączy się u mnie przyjemność z czytania.
    Ale w końcu nieważne w jakiej formie, ważne aby czytać.
    Pozdrawiam wiosennie :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. W końcu będę musiała kupić czytnik... zastanawiam się tylko jak wpływa na wzrok. Bo ostatnio mam wrażenie mój zaczyna szwankować. Tak czy inaczej to świetna sprawa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ją chyba zostanę przy wersji tradycyjnej, choć wygoda z czytnikiem jest bardzo kusząca :) muszę przyznać, że na mojej półce wraz z ostatnim kupionym egzemplarzem zabrakło miejsca ostatecznie, ale wolę zainwestować w półkę :)

    Pozdrawiam i dużo ciepełka
    Martyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też jakieś rozwiązanie, u mnie niestety nie ma w pokoju już miejsca na dodatkowe półki, nie było innej rady jak czytnik ;)

      Również pozdrawiam

      Usuń
  5. Czytniki rzeczywiście są bardo wygodne. Mój chłopak sobie sprawił (tyle, że nie Kindle, jakiś chyba tańszy, Pocket Book? Nazywam go Pockeballem :D) i chyba jest zadowolony :) Na pewno to super sprawa na wakacje, bo rzeczywiście nie trzeba wozić ze sobą dodatkowej ciężkiem walizki z książkami :) Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kilkoro znajomych przekonywali mnie do czytnika, nawet oferowali pożyczkę na jedną książkę żebym mogła wyrobić sobie zdanie. Mimo wszystko wolę papierowe wydania.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja jednak jestem tradycjonalistką i zdecydowanie bardziej wolę książki, lubię czuć ich zapach, ich ciężar... ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Posiadam Kindle 7 i jestem zachwycona :) Nie wyobrażam sobie życia bez niego. Oczywiście korzystam bardzo często z tradycyjnych książek, jednak czytnik to ogromna wygoda, której książka nie zawsze nam daje :)
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. O tak zdecydowanie, podróż to argument nie do podbicia! Ja zawsze ubolewałam, że nie mogę wąchać książki co robić uwielbiam i rodzina zawsze zabija mnie śmiechem i pojąć dziwactwa nie może, więc tato poradził mi bym bym wzięła ze sobą jakąś cienką książkę i tę wąchała, no ale przecież to nie to samo :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Nic mnie chyba nie przekona do czytnika :D Wolę mieć to uczucie przełożonych kartek między palcami :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zdecydowanie jestem fanką książek w papierowym wydaniu! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. No cóż w czytnik nie zainwestuję. Wybieram książkę - papierowa wersja. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja bardzo nie lubię korzystać z e-booków. Czasami zdarza mi się ściągnąć jakąś książkę, której nie ma akurat w mojej ulubionej bibliotece, ale przebrnięcie przez nią jest dla mnie naprawdę męczarnią. Fakt faktem posiadanie czytnika czy nawet czytanie książek w telefonie jest wygodniejsze, bo nie trzeba targać ze sobą opasłych tomisk, ale nie powiedziałabym, że lepsze. Nic nie zastąpi zapachu papieru, uczucia książki w dłoni czy właśnie tej magii. :) Ja dodatkowo uwielbiam zbierać zakładki do książek (szczególnie te magnetyczne czy zrobione własnoręcznie) więc w przypadku e-booków nie mogę z nich korzystać.
    Mam do Ciebie pytanie. :) Jaką piosenkę puściłaś na snapie, kiedy wrzuciłaś filmik z tym postem? Wpadła mi w ucho, a za nic nie mogę skojarzyć tytułu. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie mam czytnika, chociaż doceniam jego zalety. Wadą jest fakt, że często jeżdżę w miejsca, gdzie dostęp do prądu jest ograniczony. Lecz największe przeszkody są dwie - brak wersji elektronicznych książek fachowych, których czytam więcej niż powieści oraz trudność w kartkowaniu. Większość ludzi czyta jedną książkę linearnie, od początku do końca. Ja czytam jednocześnie trzy książki i lubię skakać po treści - wybiec do przodu, wrócić do tego, co czytałem. Takie działania na czytniku nie są łatwe, szczególnie na tym, do którego miałem dostęp. Prawdopodobnie Kindle jest lepszy, ale jeszcze trochę poczekam :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Będąc w Holandii jestem zmuszona do pdfów czy ebooków, bo nie ma tutaj polskich księgarń :<

    OdpowiedzUsuń
  16. przymierzam się do kupna kindelka, ale to tylko z powodów oszczędnościowych, bo pewnie nic nie jest w stanie równać się z książką, przynajmniej dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie mam czytnika, aczkolwiek mój narzeczony ma i tak jak Twój tato, wydał na niego trochę pieniędzy to mówi, że to był jeden z jego najlepszych zakupów (ma całe półki zawalone książkami, także taki czynnik był dla niego świetną inwestycją ;)).

    http://crafty-zone.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. A mnie zastanawia skąd oni biorą te wszystkie dane. Chyba z kapelusza. Do biblioteki pójdę - rojno, do księgarni - ludzi tłum, w różnym wieku, zamawiają przez internet - kiedy pójdę do punktu po odbiór (bo taniej), też nie jestem nigdy sama. A do tego spotykam codziennie w środkach komunikacji osoby czytające książki.
    Osobiście stawiam na papierowe wydania, przyjaźniejsze to dla oczu od czytania z ekranu, i to o czym wspomniałaś - zapach.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. Na razie preferuję książki papierowe, ale nie obraziłabym się gdyby mi ktoś sprezentował czytnik:) Na razie czytam często na smartfonie, szczególnie w nocy, kiedy mąż już śpi, a ja nie chcę zapalać światła:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ostatnio na zajęciach porównywaliśmy czytanie książki drukowanej z tą w wersji pdf lub jeszcze jakiejś innej i cała grupa zgodnie stwierdziła, że nic nie zastąpi tradycyjnej wersji :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja czytam od 4. roku życia i dla mnie czytanie musi mieć zapach farby drukarskiej i szelest papieru. Czytnik dopuszczam tylko w sytuacjach wakacyjnych, kiedy faktycznie może zastąpić ciężki balast książkowy.

    OdpowiedzUsuń
  22. Mam czytnik już od jakiegoś czasu, ale i tak największą sympatią darzę książki papierowe. I ciągle jeszcze rozpaczam, że z tych książek, które ja uwielbiam czytać, niewiele jest dostępnych w formie elektronicznej :). Mimo wszystko ciągle sobie szperam i szukam, bo do pociągu albo do tramwaju najlepiej zabiera mi się czytnik :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też, chyba jeszcze trzeba trochę poczekać, aż wszystkie będą automatycznie wypuszczane również jako ebook :)

      Usuń
  23. Bardzo ciężko było mi się przekonać do czytników. Nadal wolę zapach świeżej książki, aczkolwiek czytnik to świetna opcja na podróże:) Obie opcje mają plusy i minusy:)

    OdpowiedzUsuń
  24. nie mam ebooka :) nawet nigdy nie zastanawiałam się nad kupnem, choć czytam dużo książek :) wystarcza mi że trzymam ulubioną książkę w ręce :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Doceniam wszelkie zalety czytników, ale w moim przypadku byłby on totalnie zbędnym gadżetem.

    Po pierwsze, posiadam mnóstwo książek, jeśli chodzi o książki typowo "rozrywkowe" zwane także literaturą piękną ;) - "odziedziczone" po rodzicach. Właściwie nie wiem, czy kiedykolwiek przeczytam wszystko, co mam w domu ;) Z kolei literaturę fachową uwielbiam posiadać, kartkować, wracać do niej co jakiś czas. Należałam do tych dziwnych osób, które kupowały książki związane ze swoimi studiami (u mnie naprawdę było to coś wyjątkowego!) i które lubią raz na jakiś czas otworzyć na przypadkowej stronie "Encyklopedię Inżynierii Morskiej" i po prostu sobie o czymś przypomnieć czy zwyczajnie dowiedzieć się czegoś nowego :)

    Po drugie, obecnie najczęściej przemieszczam się za pomocą samochodu - odpada więc czytanie podczas podróży, bo mogłoby skończyć się to bardzo źle ;) Z kolei na studiach wiecznie musiałam się czegoś nauczyć, douczyć etc. - mimo lekkiej torby brakowało mi czasu na "normalne" czytelnictwo w komunikacji miejskiej (w drodze powrotnej najczęściej spałam :P).

    Także podejrzewam, że nieprędko zaprzyjaźnię się z gadżetem jakim jest czytnik, ale wcale nie z sentymentu do zapachu kartek i tuszu ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Konserwatywna ze mnie osoba, więc preferuję prawdziwe, papierowe książki. Szelest kartek, zapach papieru.. Chyba najbardziej przeszkadza mi w czytniku niemożność odwracania stron. Córka kilka lat temu, gdy jeszcze była w gimnazjum dostała od kogoś to urządzonko. Na początku radość była ogromna wprost nie rozstawała się z czytnikiem.Ale szybko stwierdziła, że pomimo lekkości (też dźwiga do szkoły kilogramy podręczników) brakuje jej tego samego co mnie - zapachu papieru, szelestu kartek. Czytnik poszedł w kąt i doceniany jest tylko podczas wakacji, albo gdy koszt zakupu książki w oryginale przekracza zasoby finansowe mojej córki ;)
    Czytniki, audiobooki... tak swoją drogą przewidział imć Stanisław Lem przyszłość czytelnictwa pisząc w 1961 roku "Powrót z gwiazd". Ani chybi prorok ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Wolę wersję tradycyjną, od ekranu szybko bolą mnie oczy. Książka oznacza dla mnie takie odcięcie się i od świata wirtualnego i od wszystkich urządzeń, ekranów :)

    OdpowiedzUsuń
  28. mam ebooka, jednak wolę te tradycyjne książki :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja w domu wolę czytać tradycyjną książkę, kocham kupować książki, lubię trzymać świeżą, ładnie wydaną książkę w ręku :D jednak należę do małej grupy osób, które nie cierpią czytać w komunikacji miejskiej. między innymi z powodu nieporęczności i wagi książek. Może wobec tego powinnam kupić czytnik... tak samo na wyjazdy dłuższe niż tydzień, gdzie potrafię pochłaniać książkę dziennie (dla porównania, przez cały luty przy regularnym poświęcaniu chwili przed zaśnięciem udało mi się przeczytać jedną książkę ok 300 stron... żenada), bo nie ma nic bardziej relaksującego, niż czytanie na świeżym powietrzu w ciepłe dni :) a przecież nie będę wozić siedmiu książek :D
    Dziękuję za wizytę na blogu :) i zachęcam do próbowania!

    OdpowiedzUsuń
  30. posiadam czytnik i coraz częściej przekonuję się do niego.
    jednak jako zatęchła bibliofilka wolę książki. zapach książek :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja zawsze byłam zwolennikiem papieru, ale ostatnio przekonuję się do czytnika. Zdecydowanie wygodniejszy i bardziej poręczny.

    OdpowiedzUsuń
  32. Polecam plecaki, Twoje ramię Ci za to podziękuje :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Oj niestety tęskno ta za macaniem papieru i przewracaniem stron jest we mnie ogromna.
    Również pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Jestem całym sercem za książką tradycyjną :) Chociaż mam jakieś ciągoty do czytnika Kindle, bo zobaczyłam kiedyś, że światło ekranu jest tak jakoś ustawione, że przypomina kartki papieru, co jest zaletą :D

    OdpowiedzUsuń
  35. Swój czytnik kupiłam chyba 3 lata temu ale nie jest to słynny Kindle a Kobo Touch. Ma kilka wad ale cenię go mocno. Przed zakupem czytnika wzbraniałam się mocno... Przecież to nie jest książka, nie ma stron, zapachu, sensu... A jednak zakochałam się bezgranicznie. Ta wygoda czytania w każdej pozycji, bateria trzymająca tygodniami i szybki dostęp do książek, magia :) Cieszę się, że moja druga połówka namówiła mnie na ten wydatek, dzięki temu czytam więcej i nie marnuję czasu na szukanie niektórych pozycji w bibliotekach :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Oczywiście preferuję wersję papierową jednak okoliczności coraz bardziej popychają mnie do zakupu czytnika. Zastanawiam się najbardziej nad Kindle paper white ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Wolę czytać książkę w wersji papierowej. Lubię ją czasem do siebie przytulić . ;d

    OdpowiedzUsuń
  38. Lubię czuć papier, czytnik może być bardzo wygodny w podróży, czy na wakacjach. Nie trzeba wozić ze sobą tony książek :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Uwielbiam papierowe książki, długo nie mogłam się przekonać do czytnika, do momentu, kiedy otrzymałam w prezencie. Musiałam chociaż spróbować...Sięgam od czasu do czasu, głównie czytnik użytkuje Mąż :) ten, co książki papierowe brał do rąk od wielkiego dzwonu ;)

    OdpowiedzUsuń
  40. Sama czytnika nie posiadam (a czytanie e-booków na tablecie czy ekranie komputera uważam za objaw masochizmu), więc niewiele mogę powiedzieć. Ale ostatnio troszkę bardziej zaprzyjaźniłam się z audiobookami (tutaj opisałam moje wrażenia: http://pojedyncza.blog.pl/2016/04/01/audiobook/ ) i myślę, że można znaleźć tu sporo analogii. Nowoczesne formy książek mają dużo plusów (kwestie praktyczne), ale książka to książka... :-)

    OdpowiedzUsuń
  41. Ja jestem ciężkim przypadkiem, jestem uzależniona i na żadnym ekranie nie zobaczę książki. Muszę ją trzymać, czuć, dotykać :D Poza tym nie wyobrażam sobie, że czytniki zajmą miejsce książek i przestaną je wydawać.. To by była katastrofa. Drzewa? Rozumiem, że są wykorzystywane na książki ale ie grozi im takie zagrożenie. Dużo czytam, ale też co roku sadzę drzewka także czuję się fair :D Papier!!!

    OdpowiedzUsuń
  42. O zakupie czytnika myślę/marzę (tak na zmianę) od dawna. Regały jakby mniejsze, książki w papierowej wersji droższe, ograniczać się trzeba. Z drugiej strony obawiam się sytuacji, w której zafascynowana możliwościami i pojemnością czytnika, oraz dostępnością do tańszych lub darmowych ebooków, w jeden weekend zapcham czytnik setkami książek :) Argumentem przemawiającym zdecydowanie za posiadaniem czytnika jest dostęp do wielu książek bez konieczności taszczenia kilku tomów ze sobą. Jak bardzo mi tego brakuje, przekonałam się po raz kolejny całkiem niedawno. Radość z wyjazdu zepsuła źle wybrana lektura. A innej pod ręką nie było. Czytnika też nie.

    OdpowiedzUsuń

Twoja wypowiedź to bardzo istotna część tej strony, śmiało dodaj coś od siebie :))

Subscribe