DEKADENCKA PRAGA I BAŃKI MYDLANE (part 2)

11:51


Pech chciał, że choroba zmogła mnie akurat w czasie ferii, więc ilekroć podchodziłam do stworzenia nowego postu klasyczny "niedamradyzm" sadzał mnie z powrotem przed telewizorem. Co gorsza okazało się, że jeszcze trudniej skupić się na napisaniu wpisu, który nie jest moim konikiem. Toteż opowieści z Pragi przesunęły się w czasie o dobre dwa tygodnie. Na szczęście co się odwlecze to nie uciecze i dziś bez większych komplikacji wracamy do Czech. Jeśli umknęła Wam pierwsza część relacji możecie przeczytać ją w tym miejscu. A ja przyznam się po cichu, że to ostatni podróżniczy post, który mam w zanadrzu. Jednak za nim wybuchną popłoch i panika dodam, że już za kilka dni lecę w świat skończyć swoją wyczekaną osiemnastkę także wpisów z serii na walizkach na pewno nie zabraknie. Ale tymczasem kierunek Praga.


Z ostatniego wpisu mogliście dowiedzieć się, że stolica Czech nie otworzyła przede mną serca, a ja sama nie zabiegałam zbytnio o jej uwagę. Miejsce okazało się niezwykle pospolite, a, że gwarne i gorące dodatkowo dawało się we znaki. Nadal byłam jednak pełna nadziei bowiem wychodzę z założenia, że każde miasto ma do zaoferowania coś pięknego. Po raz kolejny przekonanie to okazało się słuszne i praskie Hradczany skradły moje serce. Dzielnica znajduje się na wzgórzu nieopodal rzeki Wełtawy i to właśnie w niej zostało zapoczątkowane praskie osadnictwo. Dawniej mieli tam swoją siedzibę czescy królowie, a dziś prezydent tego kraju. Według przewodników jest to idealne miejsce na wieczorny, romantyczny spacer we dwoje. A mnie momentami dzielnica przypominała świętokrzyski Sandomierz.


Na Hradczanach byliśmy mniej więcej około godziny 10:30 - 11:00 dzięki czemu bez problemu zdążyliśmy na uroczystą zamianę warty mającą miejsce w samo południe. Mimo tak wczesnej pory spragnionych zwiedzania ludzi nie brakowało i zrobienie jakiegokolwiek zdjęcia bez tłumu turystów graniczyło z cudem. Niedawno przeczytałam, że ta praska dolegliwość trwa na okrągło, bez względu na porę roku miasto tonie w blasku aparatów. Zawsze tłoczna i gwarna stolica Czech nie zniechęca turystów nawet ulewami i śniegiem. Przyznaję, że z miłą chęcią zobaczyłabym Pragę w okresie jesiennym, na pewno do twarzy jej w złocie, pomarańczy i czerwieni. Było mi jednak dane podziwiać ją w prawdziwym ukropie co niestety mogło mieć znaczący wpływ na mój osąd. Aczkolwiek dający się we znaki upał zaprowadził nas do najcudowniejszego Starbucksa w jakim kiedykolwiek miałam okazję być. Picie kawy z widokiem na panoramę całego miasta potrafi wynagrodzić nawet żar lejący się z nieba. Co prawda sam napój nie okazał się najsmaczniejszym, uwielbiam gorącą kawę ze Strasburska (zwłaszcza z syropem orzechowym), ale niestety ta mrożona przesiąkła smakiem lodu, którego rozgryzanie okazało się niestety konieczne. 


Po jakże przemiłym brunchu udaliśmy się do głównej części całego kompleksu w celu zakupienia biletów upoważniających nas do zwiedzenia zabytków Hradczan. Co istotne takie wejściówki ważne są dwa dni i kosztują: ulgowe 125 Kc i normalne 250 Kc. Te bilety pozwalają na zwiedzenie całego kompleksu m.in Katedry św. Wita, Złotej Uliczki, Bazyliki św. Jerzego i wielu innych. My postanowiliśmy zacząć naszą wędrówkę po Hradczanach od jednego z bardziej obleganych miejsc czyli katedry. Kiedyś już wspominałam o swojej słabości do gotyckich kościołów dlatego ten bezapelacyjnie podbił moje serce. Ponadto w jego wnętrzach znajduje się witraż zaprojektowany przez Alfonsa Muchę, a ja od kilku dobrych lat jestem miłośniczką prac czeskiego artysty. W katedrze przechowywane są także czeskie klejnoty koronacyjne. Katedra św. Wita to miejsce, które należy odwiedzić bez względu na poglądy i wyznanie, gdyż ten kościół jest sztuką samą w sobie.


Po wyjściu z katedry ponad pół godziny spędziliśmy na ławce ustawionej na przecudnym dziedzińcu. Tysiące ludzkich twarzy mieniło się wśród tłumu gnającego w przeróżnych kierunkach. Kilka par młodych korzystało z cudownej, letniej pogody pozując do ślubnych fotografii. To zabawne, że na tak osobistej pamiątce mogę pojawić się zupełnie im obca ja. Z tamtej chwili pamiętam również  kilkumiesięczną Włoszkę w opasce z dużym kwiatem, która wysyłała nam buziaki oraz małego kawalera, który uganiał się za dziewczynką mimo, że sam ledwie co nauczył się chodzić. Zabawne i urocze obrazy towarzyszyły nam tak długo, aż w końcu byliśmy gotowi by wrócić do dalszego zwiedzania.

Tym razem obraliśmy kierunek - Stary Pałac Królewski, który jest największym zabytkowym zamkiem na świecie! Główną atrakcją (jeśli można użyć tego słowa) budowli jest Sala Władysławowska o niebanalnym sklepieniu na suficie, którego nie można przeoczyć. Co ciekawe to właśnie w tym miejscu odbywa się zaprzysiężenie czeskich prezydentów. Jednakże na mnie większe wrażenie zrobił taras widokowy, z którego znów miałam okazje podziwiać panoramę miasta  - z tej perspektywy jest naprawdę przepiękne.


Co prawda obeszliśmy cały kompleks zabytków Hradczan, aczkolwiek wydaje mi się, że opisywanie każdego po kolei jest zbyteczne dlatego też pragnę skupić się na tych, które stanowią największą atrakcję dla zwiedzających.

Ostatnim punktem naszej trasy była słynna Złota Uliczka, która wraz z Mostem Karola i Tańczącym Domem stanowi najbardziej rozpoznawalną trójcę Pragi. Na długo przed wizytą w stolicy Czech słyszałam o tym popularnym miejscu, na które składa się ulica zabudowana szeregiem uroczych, kolorowych domków. Według legendy to właśnie tu pracowali alchemicy Rudolfa II poszukując kamienia filozoficznego. W rzeczywistości Złotą Uliczkę zamieszkiwali jednak strzelcy zamkowi, później zaś okolice zaczęli zasiedlać kupcy i rzemieślnicy, aby w końcu ta stała się lokum praskiej biedoty. Choć o tym miejscu naprawdę głośno, mnie nie zdołało ono zachwycić, być może to kwestia naprawdę uciążliwych tłumów turystów. Rozumiem, że każdy chce się przyjrzeć temu miejscu i zrobić pamiątkowe zdjęcie, ale tratowania przy tym innych zwiedzających nie jestem w stanie zaakceptować.



Jedno trzeba przyznać, w Pradze zdecydowanie nie brakuje miejsc widokowych. Jak dotąd w żadnym mieście nie udało mi się zrobić tylu zdjęć całej panoramy z przeróżnych stron. Powrót ze Złotej Uliczki to również niezwykle miłe doświadczenie bowiem widoki rozciągające się zza balustrady są naprawdę ujmujące. Zresztą spójrzcie sami:


Kierując się w stronę przystanku tramwajowego postanowiliśmy jeszcze chwile pospacerować ulicami Hradczan, a ponieważ zbliżała się już pora obiadowa chcieliśmy wstąpić także na jakiś posiłek. W tej dzielnicy nie widziałam wielu restauracji, więc tak naprawdę usiedliśmy w pierwszej lepszej, która przypadkiem okazała się naprawdę cudownym miejscem. Co prawda na początku długo musieliśmy czekać na obsługę, ale  później atmosfera lokalu okazała się  niezwykle przyjazna, a jedzenie naprawdę smaczne i w bardzo przystępnej cenie. Jeśli moja rekomendacja nie znaczy zbyt wiele to dodam, że któregoś razu jedli tam Angeline Jolie z Bradem Pittem. Wiem, ja też byłam w szoku! W każdym razie do restauracji wróciliśmy w kolejnym (już niestety ostatnim) dniu, a ja do tej pory pamiętam smak genialnej lemoniady, którą piłam w tym miejscu. Niestety nie zdołałam za to zapamiętać nazwy tej przemiłej knajpki, ale myślę, że zdjęcie okaże się wystarczającą wskazówką bowiem jak już wspomniałam na Hradczanach niewiele jest restauracji.


Ostatnim punktem naszej trasy było miejsce znajdujące się już poza Hradczanami. Mimo, że u schyłku tamtego dnia byłam naprawdę padnięta nie żałuję dodatkowych chwil spędzonych w tak magicznej oazie. Końcowym celem był bowiem Ogród Wallensteina utrzymany we francuskim stylu, pierwszy świecki ośrodek w Pradze, który stał się prawdziwą perełką miasta. Ogród to niezwykle romantyczne miejsce, po którym dodatkowo przemieszczają się (bądź koczują na drzewach!) najprawdziwsze pawie. To chyba najpiękniejsze miejsce w całej Pradze dlatego koniecznie zarezerwujcie sobie chociaż pół godziny na krótki spacer jego alejami, wstęp jest wolny.


Muszę przyznać, że tę część relacji pisałam opierając się na zdecydowanie pozytywniejszych wspomnieniach niż poprzednio. Jaki jest więc wniosek końcowy dotyczący całej podróży do Pragi? Wydaje mi się, że to miasto po prostu należy zwiedzać sercem i oczami, a nie przewodnikiem. Oczywiście rozumiem, iż niewielu z nas jest gotowych zrezygnować z Mostu Karola czy Złotej Uliczki na rzecz nieco bardziej niszowych miejsc. W końcu to tak jakby pojechać do Paryża i zupełnie zlekceważyć Wieżę Eiffla. Mimo wszystko gorąco Was zachęcam do odwiedzenie tych części miasta, które mają swój niepowtarzalny klimat. Moje top trzy? Zdecydowanie Ogród Wallensteina, wieża widokowa Rozhledna , a także Hradczany ze wskazaniem na Katedrę św. Wita.


W dzisiejszym poście to już wszystko. Na moment odskakując od głównego tematu chciałabym wspomnieć, że dwa tygodnie temu zostałam zaproszona przez Panią z Biblioteki do zabawy muzycznej, której celem jest podzielenie się swoimi preferencjami muzycznymi. Zadanie jak najbardziej przyjemne, ale wybór trudny także potrzebuję jeszcze chwilki na zastanowienie :)

Fotografia we wpisie: kolekcja własna


You Might Also Like

18 komentarze

  1. Z perspektywy lutowego chłodu, praski żar z nieba brzmi z pewnością nieco mniej strasznie. ;) Hradczany i na mnie wywarły ogromne wrażenie, wiec również wspominam je przede wszystkim w superlatywach. Jeśli zaś chodzi o Złotą Uliczkę, to przede wszystkim kojarzy się ona z mieszkającym tam swego czasu Franzem Kafką.

    OdpowiedzUsuń
  2. Praga marzyła mi się chyba od zawsze... i dalej marzy, choć do tej pory miałam okazję zwiedzić inne części Czech, które uważam za bardzo urodziwe :) I tak! Zwiedzanie sercem i oczami nie jest mi obce. Przewodników nigdy nie czytam, nie kupuję, nie potrzebuję. Idę tam, gdzie poniosą mnie nogi, odkrywam piękne zakątki, w których jest garstka ludzi, bądź wcale ich nie ma, a ja mogę się napawać pięknem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Super!
    Byłam w Pradze, ale tylko na krótko, a szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja uwielbiam zwiedzać i poznawać nowe miasta, nawet jeżeli miałyby być najbardziej zatłoczone, czy pospolite, dlatego zazdroszczę takiej wycieczki :) Jak patrzę na zdjęcia, widzę i podziwiam genialną architekturę! Już samo to mnie zachwyca :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam takie widoki z góry na miasto! Z tej perspektywy Praga prezentuje się fenomenalnie. Na pewno wrócę kiedyś do tego wpisu, gdy będę planować wypad do tego miasta:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę tam w końcu pojechać! Piękne miasto i tak blisko nas. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie byłam jeszcze nigdy w Pradze, ale mam w planach. Pięknie ją pokazałaś, zdjęcia cudowne, aż chciałoby się tam znaleźć. Z pewnością Twoje wskazówki również wezmę pod uwagę!

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękna katedra i te niezliczone zdobienia! Wspaniałe widoki :)
    Zatęskniłam za latem ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetni pokazałaś i moje ulubione miejsca w Pradze, oprócz ogrodu bo tam niestety nie byłam. Wspaniale wygląda też miasto z góry, tzn. podziwiane z różnych tarasów widokowych. Mnie się Praga bardzo podoba i dziękuję za przypomnienie mi jej na swoich świetnych zdjęciach. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Do Pragi podchodziłam dwa razy. Pierwszy raz w ponad trzydziestostopniowym upale, poddałam się. Drugi raz jesienią, oprowadzali mnie Prażanie i to było już fajne :)
    Praga z Twoich zdjec też mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zawsze jestem ciekawa, kto mnie odwiedza, no i ta moja ciekawość przywiodła mnie na DEFINIUJĘ, do Ciebie Karolino.
    Nie jestem w stanie przejrzeć całej Twojej twórczości blogowej, bo to wymaga czasu i koncentracji, ale na podstawie ostatniego wpisu mogę powiedzieć, że Twoje wrażenia z podróży przyciągnęły moją uwagę. To jest to co lubię plus znakomite zdjęcia! Jesteś bardzo zdolną młodą osobą! Podziwiam, gratuluję talentów i urody!

    OdpowiedzUsuń
  12. Do tej pory miałam wątpliwości, czy w czasie wakacyjnych podróży powinnam zahaczyć o Pragę.
    Aktualnie rozwiałaś je w 100%.
    Świetna relacja i super zdjęcia. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Pojechałam kiedyś do Pragi na jeden dzień, jednak było to tak dawno temu, że pamiętam już naprawdę niewiele i bardzo chciałabym tam wrócić.
    Piękne zdjęcia i bardzo piękne miasto:) Tłumy turystów bywają naprawdę męczące. W zeszłe wakacje pojechałam z rodzicami do Ligurii i odwiedziliśmy słynne Cinque Terre- przepiękne miejsce, ale tak wypełnione ludźmi, że trudno było rozkoszować się wspaniałymi widokami:(
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
  14. Wspaniałe zdjęcia z widokami na Pragę. Picie kawy w takim punkcie widokowym to wielka przyjemność:
    Opisałaś sporo miejsc :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Praga ma wiele do zaoferowania. Mogę tam wracać notorycznie i wciąż odkrywać ją na nowo. Jest cudowna. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  16. Widok ze Starbucka na całą Pragę - bezcenny! :) Poza tym pomimo, że byłam w tym pięknym mieście to nie zwiedziłam ogrodów z końca Twojej wycieczki, oj, chyba muszę nadrobić tą zaległość kiedy tylko ponownie odwiedzę Pragę :)

    http://crafty-zone.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Wow, ale tam jest klimatycznie. Uwielbiam takie widoki, a ogrodem jestem wprost zachwycona, wspaniały jest :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Most Karola uważam za jeden z najpiękniejszych zabytków w Pradze. Dzielnica żydowska również niesamowicie mnie ujęła. Oj dawno temu tam byłam..mam nadzieję, że jeszcze kiedyś odwiedzę to piękne miasto :-)

    OdpowiedzUsuń

Twoja wypowiedź to bardzo istotna część tej strony, śmiało dodaj coś od siebie :))

Subscribe