GARSC KONCOWOROCZNYCH REFLEKSJI

13:35


Koniec roku to magiczny czas skłaniający nas zarówno do refleksyjnych podsumowań, jak i entuzjastycznych postanowień na kolejne dwanaście miesięcy. W związku z czym w internetowej wiosce aż zawrzało, bloggerzy tworzą wpisy upamiętniające efekt dotychczasowych działań oraz zdradzają swoje plany na kolejny rok. Nawet ja postanowiłam poddać się fali refleksji i stworzyć własny post w podobnym klimacie. Być może trochę chaotyczny i za bardzo osobisty, ale wydaje mi się, że nie będzie lepszego momentu na taką chwilę słabości. Dlatego dziś pragnę Was zaprosić na uroczyste podsumowanie ubiegłych czterech kwartałów połączone z postanowieniami na 2016 rok.

Na dniach upłynął rok odkąd opublikowałam kilka poświątecznych przemyśleń dotyczących ludzkiego zachowania. Był to nieśmiały post napisany pod wpływem nękających mnie wyrzutów sumienia względem kompletnie nieaktualizowanego bloga. Nawet nie przypuszczałam, że  ta strona przetrwa kolejnych dwanaście miesięcy. Dlatego podświadomie bardzo żałuję, że już wtedy nie przygotowałam podobnego podsumowania. Bo rok temu miałabym o czym pisać, począwszy od magicznego sylwestra na plaży na Wyspach Kanaryjskich przez ukończenie gimnazjum z wyróżnieniem, dostanie się do wymarzonego liceum, aż po tytuł finalistki Ogólnopolskiego Konkursu na Felieton, powstanie bloga, kilka fascynujących podróży, pierwszą próbę zjedzenia sushi i skończywszy na założeniu aparatu ortodontycznego. To był dobry rok, mający w sobie odrobinę magii. A dwa tysiące piętnasty? Nie mogę nazwać go złym, cóż był po prostu specyficzny - to chyba najlepsze określenie. Nauczył mnie bardzo wielu rzeczy, poszerzył horyzonty, wzbogacił o wiedzę, której kompletnie bym się nie spodziewała. W tym czasie poznałam wielu ludzi - jedni okazali się niezastąpieni, inni wręcz przeciwnie. To właśnie tego roku tak bardzo zakochałam się w wierszach Herberta. Co więcej tajemniczo brzmiąca trygonometria i funkcja kwadratowa okazały się najprostszymi działami w matematyce. Spróbowałam także słynnych makaroników, wzięłam udział w maratonie filmów Woody'ego Allena i spędziłam cudowne dwa tygodnie w Księstwie Monaco. Pod wpływem Slow Fashion Joanny Glogazy ostatecznie uporządkowałam swoją szafę, a Kasia Tusk zainspirowała mnie Elementarzem stylu na tyle, że kupiłam sobie bardzo podobne spodnie.

Nie dalej jak kilka miesięcy temu siedziałam z przyjaciółką w naszej ulubionej kawiarni. Znacie to charakterystyczne łupanie w kościach zapowiadające zbliżającą się grypę? Tamtego dnia czułyśmy coś bardzo podobnego choć nie chodziło o żadną infekcję. Po prostu człowiek wyposażony w resztki zwierzęcego instynktu przeczuwa różnych rzeczy… I tak też było tym razem. Dziś dogłębnie analizowałyśmy rozmowę mającą miejsce tamtego dnia i doszłyśmy do wniosku, że na pewne sprawy należy się po prostu zgodzić, bo właśnie na tym polega życie. Apropos życia; wzbogacacie je tworząc postanowienia noworoczne? Dla mnie to jedna z większych grudniowo-styczniowych przyjemności. Jak do tej pory mój największy sukces z listy planów miał miejsce w 2012 roku kiedy uporałam się z obrzydliwym nawykiem obgryzania paznokci. Robiłam to praktycznie od dziecka - nie pomagały prośby, groźby czy usilne przekonywanie że ten widok jest wyjątkowo paskudny. W końcu wraz z wystrzałem pierwszych fajerwerków witających pamiętny rok podjęłam decyzję - chcę być damą. Od tamtej pory nie udało mi się skończyć z takim wiwatem żadnego postanowienia noworocznego.


Na 2015 rok miałam wiele planów, a żeby zmotywować się nieco bardziej przygotowałam je w formie kolarza. Zapisałam priorytetowe i jakże pospolite "podszkolić angielski" - owszem, mówię, lepiej niż robiłam to w ubiegłym roku, ale spodziewałam się jednak większej płynności. Obiecałam sobie również aktywne życie kulturalne. Niestety w teatrze nie pojawiłam się w ogóle, w kinie byłam najprawdopodobniej trzy-cztery razy, a książek przeczytałam zaledwie dziewięć. Może to nieco więcej niż statystyczny Polak, ale nadal drastycznie mało. O koncercie  nawet nie ma  co wspominać, a nie przepraszam dziś w drodze do Pizza Hut trafiłam na próbę Dawida Podsiadło przed jutrzejszym występem sylwestrowym. Co z tego, że scena była nadal zagrodzona, a ja wystałam zaledwie jedną piosenkę...  Udało mi się za to wziąć udział w dwóch spotkaniach autorskich, pierwszym z Joanną Glogazą i drugim z Anną Maksymiuk. Jednak to nad czym ubolewam najbardziej to zastój w procesie pisania. Po pierwsze konkursy literackie, które w tym roku okrutnie zlekceważyłam. Człowiek to na tyle dziwna istota, że po jednym sukcesie tak bardzo boi się porażki, że woli nic nie robić niżeli ją przeżyć. Po drugie mój blog tonący przez pół roku w otchłani braku postów. Przez wakacje trochę nadrobiłam stracony czas, dzięki czemu zyskałam dwudziestu pięciu nowych obserwatorów na bloggerze i stu trzydziestu trzech fallowersów na instagramie. W tym roku paradoksalnie największą liczbą odsłon może poszczycić się post Do Drezna, na zakupy. A mój największy blogowy sukces to recenzja książki dla wydawnictwa Edgard, którą mogliście przeczytać ostatnio.


Jak na tak krótki okres czasu jestem usatysfakcjonowana. Oprócz własnej  strony zaniedbywałam także inne, które uwielbiam przeglądać. Nie mam tu na myśli tylko popularnych blogów, ale także te, prowadzone przez moich czytelników. Czasem uciekło mi tylko kilka notek, a innym razem już kilkanaście. I tak w człowieku narasta złość na swój brak organizacji. W tym roku obiecałam sobie również, że zgłębię tajniki gotowania. Finalnie jak umiałam zrobić jajecznicę tak na wyższy poziom już nie weszłam. No może jestem trochę zbyt krytyczna, w końcu przez ostatni miesiąc upiekłam jakieś pięć blach kruchych ciasteczek, w których rozkochali się moi znajomi. Ostatnim punktem na liście była nauka szycia, do której zmotywowała mnie moja przyjaciółka. Co prawda już trochę się nie widziałam z moją babcią (najlepszą nauczycielką krawiectwa) na naszych lekcjach szycia, ale mam wielką nadzieję kontynuować ten kurs po nowym roku, podobnie zresztą jak próby gotowania.


Jeśli chodzi o plany na nadchodzący rok są to w większości powtórki z ubiegłych czterech kwartałów. Z przytupem wraca postanowienie o aktywności kulturalnej. Obiecuję sobie oglądanie filmów przynajmniej raz w tygodniu, wizyty w kinie co miesiąc, no może półtora i priorytetowo czytelnicze podboje. Po świętach aż tonę w fascynujących pozycjach, które mam nadzieję sukcesywnie pochłaniać. Co więcej już zabieram się za napisanie prac na dwa konkury literackie oraz zakładam kalendarz, który pomoże mi być lepiej zorganizowaną "bloggerką". Chcę nadal szyć i w końcu naprawdę nauczyć się gotować. Ponadto pragnę być bardziej aktywna fizycznie i jeść regularniej. Na listę trafia także nauka angielskiego, bo w końcu zawsze można być jeszcze lepszym lingwistą.

Moi drodzy tym postem żegnam na moim blogu rok 2015. Życzę Wam wszystkiego co najlepsze, dużo siły i wytrwałości na kolejne dwanaście miesięcy. Do zobaczenia w styczniu!

Fotografir we wpisie: licencja CCO (źródło) + kolekcja własna


You Might Also Like

11 komentarze

  1. Gratuluję tytuły finalistki w Konkursie na Felieton!(jestem fanką Twojego pióra, pięknie ubierasz myśli w słowa). Piszesz,że chciałabyś jeszcze bardziej uaktywnic swoje życie kulturalne, jednak myślę,że Twój rok był pod tym względem dobry ;) Chętnie sama wybrałabym się na spotkanie autorskie, gdybym miała taką możliwośc :)
    A ja mam tylko jedno małe życzenie na ten nowy 2016 rok - chcę życ kreatywnie. Więcej pisac, fotografowac, czytac, oglądac, może stworzę coś swojego(marzy mi się wianek, chyba poszukam coś z DIY) :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie martw się, mi też niektóre plany nie wypaliły, ale na szczęście można je realizować teraz :) Zawsze jest dobry moment, żeby zacząć. Sama nie wiem dokładnie, ile przeczytałam książek (na pewno o wiele więcej niż 9), ale to tylko i wyłącznie zasługa mojego chłopaka, który kupił mi na urodziny czytnik i mogłam zabierać książki wszędzie ze sobą :) Pytanie tylko, czy były to książki wartościowe, bo to już zupełnie inna sprawa, prawda? Czy zastanawiałaś się nad zrobieniem sobie listy książek? Myślę o tym, ale jakoś mi to ucieka, próbowałaś czegoś takiego? Może coś podobnego mogłabyś zrobić z gotowaniem i skreślać wypróbowane pozycje?

    Trzymam bardzo mocno kciuki za konkursy literackie, czy chciałabyś podzielić się większą liczbą szczegółów? :) Bardzo mnie to ciekawi, w liceum uwielbiałam polski i pisać!

    Mam nadzieję, że nowy rok będzie dla Ciebie dobry i szczęśliwy. Wszystkiego dobrego! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tylko zostaną ogłoszone wyniki (wczesniej oczywiście nie bede mogła) to z wielką chęcią :)

      Usuń
  3. Nie mnie oceniać, czy Twoje tegoroczne osiągnięcia to dużo czy mało. Za to jako Twój czytelnik (co prawda dopiero od paru miesięcy) mam Ci do powiedzenia jedno: Pisz! I nie przestawaj. :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za odwiedziny i miłe słowa. Wiesz, mi też szycie na początku wydawało się bardzo trudne, zaczynałam od podłożenia sukienki, a jak patrzyłam na wykroje w Burdzie to dostawałam oczopląsu:-). Stopniowo jednak uczyłam się coraz więcej. Pomogła mi Pani Teresa o której już pisałam u siebie, Burda, inne blogi szyciowe i samozaparcie. Pisałaś, że Twoja Babcia jest dla Ciebie krawieckim wsparciem, a to bardzo dużo:-). W razie czego służę radą, choć sama jeszcze uczę się i długa droga przede mną. Najważniejsze, że sprawia Ci to radość:-). Powodzenia:-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :)) Jak na razie uszłam coś ala bluzka dla lalki i to z wykroju, który na szybko narysowałam dla mnie Babcia. Prawdziwego krawieckiego wystroju to jeszcze niestety nie widziałam na oczy ;)

      Usuń
  5. Bardzo dziękuję za tyle miłych słów :))

    Moja kuzynka jest prawdziwą filmomaniaczką i za każdym razem zawstydza mnie moje niewyedukowanie w tym temacie, zwłaszcza, że naprawdę kocham filmy i kino :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku :). Dziękuję za odwiedziny i zapraszam na www.aggiesangle.blogspot.com dawniej dazzlingbookofstyle :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pamietam, ze sama kiedy obgryzalam paznokcie, jako dziecko ;) ohyda, dobrze ze sobie z tym poradzilas. I koniecznie kontynuuj nauke szycia!

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię takie podsumowania. Mocno trzymam za Ciebie kciuki w nowym roku :) To tylko od nas zależy, jak on się potoczy. Rozwijaj się i pisz dużo, bo ja również stałam się fanką tego stylu!

    OdpowiedzUsuń
  9. Nawyk obgryzania paznokci jest strasznie trudny do pokonania, bo jakby to powiedzieć... coś co Ci w nim pomaga i go utrwala, masz cały czas przy sobie :/ Moja przyjaciółka od kilku lat bezskutecznie usiłuje się go pozbyć, dlatego widzę jakie to trudne i bardzo Ci gratuluję! Ja również robię postanowienia noworoczne, ale takie realne. W tym roku wypisuję w moim Happy Plannerze 100 rzeczy do zrobienia w 2016. Póki co mam 52 i codziennie dopisuję min. 2 nowe. Z takich bardziej ogólnych to mam: zrobić coś na cel charytatywny, zrobić porządek na obu mailach, pousuwać spamy, reklamy itd., wysłać list w butelce, upiec chleb, zobaczyć wschód słońca, zdobyć więcej górskich szczytów niż rok temu, zrobić Dzień (a może tydzień?) bez internetu, wypróbować nowe uczesanie itp. itd

    OdpowiedzUsuń

Twoja wypowiedź to bardzo istotna część tej strony, śmiało dodaj coś od siebie :))

Subscribe