DZIESIATKA AMELIOWYCH PRZYJEMNOSCI

00:36


Krąży po świecie opinia, że każda amatorka Paryża powinna bez opamiętania zakochać się w filmie Jean-Pierre Jeunet, o wdzięcznym tytule Amelia. W końcu tytułowa bohaterka jest francuską Carrie z Seksu w wielkim mieście. Można wręcz rzec ikoną stylu życia panującego wśród paryskich kobiet. Byłabym jednak skłonna założyć się, że nie każdej miłośnice miasta świateł, film przypadł do gustu i nie każda do końca go zrozumiała. Nawet pokuszę się o stwierdzenie, że Amelia należy do gatunku trudnej kinematografii. Trudnej, bo pozbawionej wartkiej akcji i wymuszającej na odbiorcy skupienia, czyli to z czym my ludzie XXI wieku mamy niesamowity problem. I za to właśnie kochamy Amelię, która uczy nas wspomnianego skupienia, przeżywania chwili i czerpania radości z małych rzeczy.


W momencie rozpoczęcia filmu lektor w nietypowy sposób przedstawia nam tytułową bohaterkę oraz jej rodzinę. Opowiada o błahostkach stanowiących drobne przyjemności dla poszczególnych postaci. Mama Amelii lubi robić porządek w torebce i froterować kapciami podłogę. Tato Amelii to amator układania narzędzi w skrzynce i zrywania ze ścian dużych kawałków tapety. Dla samej Amelii przyjemność stanowi zanurzanie rąk w worku ziaren na targu, a także puszczanie kaczek na kanale Saint Martin. Od tej pory ludzie zaczęli nałogowo wypisywać swoje własne nietypowe upodobania, które sprawiają im taką samą przyjemność jak filmowej Amelii uderzanie łyżeczką w skorupkę budyniu. Nonsens - myślałam na początku. Ale dziś ucząc się czerpania radości z drobnostek sama postanowiłam stworzyć listę własnych, ameliowych przyjemności.


LUBIĘ:

  • Wąchać książki - ta mała przyjemność towarzyszy mi od najmłodszych lat. Już w dzieciństwie lubiłam poznawać literaturę także poprzez zapach. Każda książka pachnie inaczej, każdy papier niesie za sobą inną woń. Jednych to nietypowe upodobanie zadziwia, inni doskonale rozumieją. Choć już przeszło dwa lata temu weszłam w posiadanie czytnika, to i tak raz na jakiś czas lubię kupić sobie książkę, w oryginalnym papierowym wydaniu i poczuć jej zapach. 
  • Układać ubrania w szafie - większość tego nienawidzi, ale na mnie garderobiane porządki mają wręcz terapeutyczny wpływ. Uwielbiam  składać równo swetry, poprawiać wiszące na wieszakach sukienki, zapinać guziki marynarek, wiązać sznurówki butów w idealne kokardki. Bez względu na to czy w szafie panuje ład czy też nie, ja i tak znajduję coś co mogę poprawić, a tym samym także swój humor.
  • Oglądać zwiastuny filmów na dużym ekranie - rzadko chodzę do kina. Zwykle brakuje mi na to czasu, ale kiedy już wygrzebię chwilkę na taki wypad, to z przyjemnością czekam na porządne zwiastuny filmów, które w kinie wydają się znacznie bardziej atrakcyjne. 
  • Moment startu samolotu - to jedna z tych chwil kiedy adrenalina rozpiera mnie do granic możliwości i mam ochotę krzyczeć (oczywiście z radości). Szybko sunący po płycie samolot, świadomość, że już nie mogę się wycofać i gwałtowne uniesienie maszyny, która za chwile złapie pułap, to naprawdę niesamowite uczucia wbijające człowieka w fotel. Moment kiedy czuję moc i mam świadomość, że teraz mogę wszystko.
  • Wskakiwać na schody ruchome na praskiej Florze - Flora to praska stacja metra, na której ruchome schody zasuwają znacznie szybciej niż na innych przystankach. Tak, więc aby się na nie dostać należy wykonać coś w stylu podskoku. To taki legalny powrót do dzieciństwa wyzwalający w człowieku szczerą radość i odrobinkę adrenaliny.
  • Podmuch wiatru nadjeżdżającego metra - uwielbiam ten konkretny moment kiedy na stacji metra zrywa się wiatr, włosy uprawiają dziki taniec wokół twarzy, słychać stukot kół, smugi światła wynurzają się z ciemnego tunelu. Nadjeżdża metro. 
  • Przebijać folię bąbelkową - w dzieciństwie, dziadek przywoził mi jej całe pokłady. Przebijanie bąbelków palcami, które wydawały przy tym specyficzny dźwięk przynosiło całą masę frajdy. Zamiłowanie do pstrykania folią zostało mi do dziś. 
  • Rozpoczynać prowadzanie nowego zeszytu - od czwartej klasy szkoły podstawowej stanowiło to dla mnie prawdziwe wyzwanie. Od tej pory będę pięknie pisać, podkreślać tematy i robić kolorowe notatki. Mój zeszyt będzie prawdziwym dziełem sztuki. Nieważne, że nie nadążam za dyktującym nauczycielem, grunt żeby nie wyjść za linie. Przyjemność z rozpoczynania nowego zeszytu towarzyszy mi do dziś. Ach ten moment zapisania pierwszego tematu... 
  • Spać w wykrochmalonej pościeli - dziś już praktycznie nikt nie korzysta z usług magla. A jednak nadal robi to moja babcia. Dlatego za każdym razem kiedy nocuję w domu dziadków, otrzymuję przecudnie pachnącą, świeżo wykrochmaloną pościel, która kojarzy mi się z babcinym domem i czasem dziecięcej beztroski. 
  • Przyglądać się jadącym autobusom - po prostu, bez większego sensu lubię obserwować przemieszczającą się po mieście komunikację miejską, a przy tym zapamiętywać, która linia dokąd zmierza.
No proszę, okazuje się, że takich na pozór drobnych przyjemności jest całkiem sporo, a wiele z nich na pewno jeszcze mi umknęło. Ot dowód na to, że jednak jest się z czego cieszyć i na czym w życiu skupić. Nie zawsze weekend w Paryżu jest jedyną przepustką do szczęścia, czasem zwykła, wykrochmalona pościel i zapach nowej książki wystarcza na złapanie odrobiny równowagi. 

Fotografia we wpisie: kolekcja własna


You Might Also Like

9 komentarze

  1. Krochmalona pościel jest boska! :D U moich dziadków też to cały czas działa :D
    Ptysiablog

    OdpowiedzUsuń
  2. Też większość z tych rzeczy lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cztery pierwsze punkty pokrywają się w całości! :)

    Świetnie wyglądasz!
    Miłego dnia :*

    OdpowiedzUsuń
  4. haha wachanie ksiazek skad ja to znam. :D zawsze to robie. ^^

    clemeent.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie takowymi przyjemnościami byłoby chyba moknięcie w ciepły wieczór. Nagle zrywa się wiatr, zaczyna padać względnie ciepły deszcz. Ludzie uciekają, chowają się, a ja chłonę deszcz jak największą rozkosz. Uwielbiam także moment, gdy idąc przy ruchliwej drodze, następuje cisza. Samochody jadące w jedną stronę i w drugą mijają się... i następuje chwila przerwy - wypełniona ciszą. To chyba tyle.

    OdpowiedzUsuń
  6. O tak muzyka z Amelii świetna, właśnie jej słucham ;) U mnie z listami podobnie, wszyscy się śmieją, że niedługo zacznę robić listę list do zrobienia :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Też lubię wąchać książki (zwłaszcza nowe i gazety) i przebijać folię bąbelkową

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobra, mam jeszcze coś! Lubię oglądać/przeglądać/kupować/wypróbowywać lakiery do paznokci i malować paznokcie :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę kiedyś obejrzeć ten film bo wstyd się przyznać, ale jeszcze go nie oglądałam :) widziałam tylko wspomniany przez Ciebie początek

    OdpowiedzUsuń

Twoja wypowiedź to bardzo istotna część tej strony, śmiało dodaj coś od siebie :))

Subscribe