PRIMARK - IRLANDZKA KRAINA CIUCHOWEGO SZCZESCIA

21:06



Ostatnio blog zdominowała kultura, jak nie recenzje to felietony, a że mi było mało to jeszcze dorzuciłam  kwartalne podsumowanie. Dlatego dziś w ramach rekompensaty dla wszystkich, którzy czują się przytłoczeni moją monotonicznością przygotowałam bardzo lekki post, którego tematem są mówiąc kolokwialnie ciuchy. Już w styczniu zapowiadałam swój rychły powrót do drezdeńskiego Primarka, a że w kwietniu nadarzyła się ku temu okazja nie czekająca na nic wsiadłam w samochód i po trzech godzinach napawałam się widokiem kolorowych ubrań.

Myślę, że samego Primarku nikomu przedstawiać nie trzeba. Jest to irlandzkie przedsiębiorstwo sprzedające odzież, które powstało w 1969 roku. I na tej faktologii należy poprzestać. Jak wiecie (albo i nie) Primark niechętnie osiedla się na wschód od Wielkiej Brytanii. Ale ku mojej wielkiej radości upodobał sobie Berlin i Drezno, do których mam dwie, no może trzy godziny drogi samochodem. Dlatego trudno się dziwić, że dość często zaglądam do Niemiec. Swoją przygodę z Primarkiem rozpoczęłam od sierpniowego wypadu do Berlina. Chciałam sprawdzić czemu ludzie tak bardzo chwalą sobie to miejsce... no i się dowiedziałam. Jest to totalny raj dla mniejszych i większych zakupoholików, którzy w końcu chcieliby trochę zaoszczędzić. Z berlińskiego Primarku wyszłam po kilku godzinach niesamowicie zmęczona i do tego obładowana  papierowymi torbami, z których ubrania dosłownie się wysypywały. Czułam się jak dziecko w sklepie z zabawkami i to bardzo, bardzo szczęśliwe dziecko. Niestety berliński Primark ma jedną, dość dużą wadę, którą jest jego lokalizacja. Jak już kiedyś pisałam, w stolicy Niemiec znajduje się "zielona strefa" gdzie do wjazdu samochodem upoważnia tylko specjalna naklejka, także czekała mnie mniej, więcej pół godzinna podróż metrem. Lokalizacyjna oferta drezdeńskiego Primarku biję powyższą na głowę gdyż centrum handlowe znajduje się zaraz przy rozległym parkingu. Tak, więc lenistwo sprawiło, że odtąd zaglądam wyłącznie do Drezna. Jednak  po kwietniowym wypadzie przelała się fala goryczy... Drezdeński Primark jest znacznie gorzej wyposażony od tego w Berlinie. A ponieważ teraz w stolicy Niemiec otworzył się drugi sklep irlandzkiej sieciówki i to znacznie bliżej, przeproszę się z berlińskim metrem. A tym czasem zapraszam Was na małą recenzję ubrań z Primarka, w której skupię się na trzech aspektach; oryginalności, cenie, a także jakości


ORYGINALNOŚĆ
Tym, co najbardziej przekonuje mnie do Primarka jest zdecydowanie oryginalność. Ubrania, które można tam spotkać różnią się od tych jakie widuję w popularnych sieciówkach. Przyznaję, że nie znoszę być jedną z wielu i do szału doprowadza mnie jeśli widzę kogoś z dodatkiem lub w ubraniu jakie sama posiadam. Pamiętam jak znajoma poinformowała mnie, że ma identyczną koszule, a niestety dobór ubrań nie był jej mocną stroną... Uśmiechnęłam się więc przez zaciśnięte zęby i doszłam do wniosku, że muszę ograniczyć zakładanie tej koszuli. Być może przemawia przeze mnie próżność, ale jeśli chodzi o "dzielenie się" ubraniami większość kobiet ma identyczne zadanie. Jeżeli mam możliwość robienia zakupów w sklepie, którego nie ma w Polsce to bez wahania z niej korzystam i cieszę się niepowtarzalnością swojej szafy. Po za tym odnoszę wrażenie, że w Priamrku ubrania nie są produkowane w tak dużej sakli, to znaczy, że jedna seria posiada ok. 5-6 sztuk, zwykle w uniwersalnych rozmiarach. Dlatego też prawdopodobieństwo trafienia na kogoś w identycznej bluzce jest znacznie mniejsze.


CENA
Chyba najbardziej rzucającą się w oczy zaletą Primarku jest okazyjna cena dostępnych w sklepie produktów. Widać ją zwłaszcza w przypadku dodatków np. torebek za 5,00 € czy portfeli za 2,50 . Jeśli chodzi o konkretniejsze rzeczy jest podobnie, za tenisówki zapłaciłam 3,00 €, za cudowny sweter z angory coś ok. 12,00 €, zaś podarte dżinsy wyniosły mnie 15,00 €. Gorzej jest w przypadku bluzek, koszul i różnego rodzaju narzutek, te potrafią kosztować ok 20,00 €, czyli bardzo porównywalnie do innych sieciówek. Czasami różnica cenowa pomiędzy produktami Primarka bywa wręcz groteskowa; okulary słoneczne potrafią być droższe od butów. Wizyty w tym sklepie  uświadamiają mi jak bardzo przepłacam w innych sieciówkach. Jasne, często cena idzie w parze z jakością i T-shirt za 5,00 € po kilku praniach nada się wyłącznie na dres do biegania, ale prawda jest taka, że produkty tych popularnych sieciówek nie są warte więcej. Po za tym jeśli widzę, że bluzka z 80 zł potrafi być przeceniona na 20 zł to jest to dla mnie znak, że nie była warta swojej pierwotnej ceny. Jeżeli coś ma mi posłużyć tylko sezon to nie widzę sensu przepłacania. Chyba najbardziej bawi mnie to, że popularne sieciówki oferują kapelusze za 100-150 zł, podobnie jest w przypadku długich szlai w kratkę, a cena podartych dżinsów zbliża się nawet do 200 zł... W Priamrku za kapelusz (100% wełny) zapłaciłam 8,00 €, koszt ciepłego szala to 6,00 €, zaś podarte dżinsy jak już wspomniałam wyniosły mnie 15,00 €, za marmurki zapłaciłam jeszcze mniej bo ok. 13,00 €. Ale największym sukcesem mojej zakupowej kiery (pod względem ceny) były buty w stylu slip on, które udało mi się dostać w cenie 2,00 €, a nie 100 zł.  

 JAKOŚĆ
W tym momencie dochodzimy do najtrudniejszej kwestii - jakość. W przypadku Primarka jest to pojęcie względne, ponieważ z jednej strony jest nienaganna, z drugiej zaś godna pożałowania. Jak to w życiu bywa, albo masz szczęście i trafsz na produkt, który posłuży Ci latami, albo niekoniecznie gdyż wpadłeś na totalny bubel. Wiele rzeczy, które kupiłam w Primarku jak na razie sprawuje się bezbłędnie np. mające prawie rok marmurki (ok. 13,00 €), albo półroczny sweter (5,00 €). A trzeba zaznaczyć, że naprawdę ich nie oszczędzałam. Znacznie gorzej ma się natomiast T-shirt (5,00 €), który kupiłam w kwietniu. Przeszedł zaledwie trzy prania, a jego szwy wychodzą już na przód. Przyznaję, że nie rzuca się to w oczy kiedy mam go na sobie, ale ponieważ już zauważyłam zaczęło mnie irytować. To samo tyczy się tych super slip on(ów)... Mają naprawdę piękny kolor i zbierają mnóstwo komplementów, ale niestety po pięciu razach noszenia ich, powłoczka na wkładce jednego buta jest już dość mocno postrzępiona. Oczywiście liczyłam się z faktem, że buty za 2,00 € nie posłużą mi na lata, a jak na razie defekt nie przeszkadza na tyle bym nie mogła ich nosić. Przyznaję, że dla mnie to co w swojej książce napisały Isabelle Thomas i Frederique Veysset jest definicją jakości tańszych ubrań: "Nie licz, że znajdziesz w wielkiej sieci dobre gatunkowo, długowieczne podstawowe elementy garderoby. Tego rodzaju miejsca odwiedza się w poszukiwaniu przelotnego romansu, nie wielkiej namiętności" a ja jak najbardziej lubię romans z oryginalną odzieżą. 

Podsumowując; jak najbardziej polecam robienie zakupów w Primarku i już szykuję kolejny zakupowy wypad do Berlina. A Wy lubicie ten sklep? Jakie macie zdanie o irlandzkiej sieciówce, jak sprawdziły się Wasze ubrania stamtąd? 


Fotografia we wpisie: wykonane przy pomocy strony Canva


You Might Also Like

18 komentarze

  1. chętnie pobuszowałabym po takim sklepie, pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ja też :) Zwłaszcza gdyby był tak pusty jak na zdjęciu, ale to był akurat środek tygodnia chwile po otwarciu ;)

      Usuń
  2. Jeszcze nie miałam okazji tam kupować, ale szykuje mi się wypad do UK i zastanawiam się, co chciałabym tam kupić poza balsamem z Soap&Glory :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę przyznać, że jeszcze nigdy nie odwiedziłam tego sklepu a bardzo jestem ciekawa jego asortymentu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Primark to jeden z moich ulubionych sklepów :D w szczególności podobają mi się sweterki i dodatki, jak np. torebki, czy właśnie kapelusze. Z koszulkami trudno trafić by wytrzymały długo. Ja przynajmniej jeszcze na takie nie trafiłam, a jestem w tym sklepie parę razy w miesiącu. Choć podkoszulki z serii basic zawsze muszę mieć :D Czasami i tak przymykam oko na jakość, bo jak za takie małe pieniądze to aż szkoda nie brać wielu rzeczy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby to nie zgodne z nurtem slow fashion no ale aż trudno przejść obok czegoś co jest i ładne i tanie... A jak sie z niszczy to trudno ;)

      Usuń
  5. jeśli chodzi o Primark w Pń nic ich rzeczy nie kupię normalnie w sklepie, ale cenię sobie moje upolowane z SH koszule czy torebkę - akurat miałam szczęście do jakości. Oryginalności nie polecę, bo stawiam na minimalizm i basic ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo żałuję, że nie ma go w Polsce, bo chętnie bym tam zaglądała. Jak widzę te śliczne perełki, które zostały dorawne przez moich znajomych czy blogerów, to czasem mnie skręca z zazdrości :D no ale z pewnością się tam kiedyś wybiorę :)
    PS piękna torebka/kosmetyczka w azteckie wzory *.*

    a jeśli chcesz rozpocząć przygodę z pisaniem listów, to polecam Instagrama :) bardzo łatwo tam znaleźć kogoś chętnego na to :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Niestety nie miałam okazji nic tam kupować, bo po prostu w moich okolicach nie ma takiego sklepu :)

    http://lazurytoweniebo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety mnie od niego dzielą jakieś trzy godziny, ale jak mam okazję to zawsze korzystam :)

      Usuń
  8. wow, super pomysł miałyście z przyjaciółką :D chyba też sobie taki zrobię, ale granicę postawie gdzieś dalej, jakieś 35-40 lat :D bo 30 to już za 6 lat :/

    OdpowiedzUsuń
  9. Ach, szkoda, że w Polsce nie ma tego sklepu ( jeszcze)...właśnie słyszałam też od koleżanki że sprzedają tam cudeńka i to za śmieszne pieniądze ;) Świetna notka, wczytałam się jak nigdy ;) Pozdrawiam cieplutko :*

    www.sandina.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, bardzo sie cieszę :)
      Z jednej strony szkoda, ze go nie ma, ale z drugiej większe niepowtarzalność ;)

      Usuń
  10. Ja ubrania z Primarka kupuję w second handach i szczerze powiem, że krzywdą dla mnie jest to, że najbliższy Primark jest 500 km ode mnie. Planuję wakacyjny wypad właśnie do samego Primarka :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nigdy w Primarku nie byłam, jednak gdy kiedyś będę miała okazję, z pewnością się tam wybiorę! Nigdy nie robiłam jakiś jednodniowych wypadów na zakupy, ale chyba zacznę się nad tym poważnie zastanawiać, skoro można tam znaleźć naprawdę super rzeczy. Często widzę jak ktoś pokazuje ubrania, czy dodatki z tego sklepu i zawsze jestem miło zaskoczona jakością i ceną :)

    OdpowiedzUsuń
  12. gdy mieszkałam w Birmingham w Anglii często buszowałam w Primarku, później już nie miałam niestety okazji, aż do Barcelony, dwa lata temu. ale niestety tamtejszy Primark był bardzo słabo zaopatrzony.

    OdpowiedzUsuń
  13. Hmm... w Madrycie jest primark przy głównej ulicy miasta. Ma 5 lub 6 pięter... Zachęcona zachwytem koleźanki ochoczo ruszyłam na polowanie zostawiajac męźa w hotelu by mi nie przeszkadzał...Nic nie kupiłam bo jakość jest obrzydliwa... mąź był zdziwiony bardzo bo prakrycznie nigdy się nie zdarza źe wracam z zakupów z pustymi rękoma...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakość raczej nie może być obrzydliwa ;) Ale rozumiem do czego zmierzasz, cóż nie zapominajmy, że jest to tania sieciówka w której zdarzają się po prostu "szmaty" ale równie dobrze można napotkać je w renomowanych sieciach... Mam jednak kilka takich ubrań z Primarka przy których mogę spokojnie powiedzieć, że jestem bardzo zadowolona z ich jakości :)

      Usuń

Twoja wypowiedź to bardzo istotna część tej strony, śmiało dodaj coś od siebie :))

Subscribe