PASJA PASJI ROWNA

12:47


Nie ma to jak w końcu zasiąść przed laptopem w twórczym celu. Gdzieś tam pomiędzy codzienną rutyną i obowiązkami ściśle z nią związanymi zaginął czas na bloga. A przecież miałam taki ambitny plan tworzenia postów choćby raz na tydzień. Nawet nie zauważyłam kiedy i jak przeleciały mi te wszystkie dni od ostatniego wpisu.  I skoro tak już wpadłam w ten blogowo-założeniowy temat, to muszę przyznać, że o wiele więcej kwestii odbiegło od pierwotnej koncepcji. Według wstępnego planu, blog powinien traktować tylko o rzeczach ważnych i poważnych, a ściśle mówiąc miał zatonąć w ironicznych felietonach na temat życia, świata i ludzi. Niedługo potem odkryłam, że czuję się za młoda na taką ilość krytycznej publicystyki, przez co na blogu powiało lifestylem. I o ile recenzje czy podróże jeszcze człowiek popchnie w stronę strefy "ęą", o tyle przy modzie pojawia się zgrzyt. I nagle, zaczęłam zachodzić w głowię; czy w ogóle warto skupiać się na tym temacie?

Kojarzycie ten słynny, filmowy moment kiedy bohater pogrąża się w myślach, które my obserwujemy na ekranie? Czasem, kiedy mówię niedawno poznanym ludziom, że interesuje mnie moda, mam wrażenie, że przenoszą się w taką swoistą filmową wizję, w której to ja biegam od jednej sieciówki do drugiej. "Aha, więc interesujesz się modą? Jakie to ambitne" - mówi spojrzenie. Na początku peszyło mnie ono na tyle, by ograniczyć się z obnoszeniem w tej sprawie. I wtedy z pomocą przyszły mi lekcje sztuki w gimnazjum. Moja nauczycielka stawiała modę w tej samej hierarchii co malarstwo czy architekturę. Uważała, że obyty w świecie człowiek powinien wiedzieć czym różni się surdut od fraku i zdawać sobie sprawę, że melanż to nie tylko mocna impreza. Dzięki tym zajęciom zrozumiałam, że moda to nieodłączna część sztuki. Dlaczego więc ogólnie przyjęte normy społeczno-kulturowe wymagają od nas wiedzy na temat tego czyim dziełem jest "Dama z łasiczką", ale już nie kto nadał kobietom nowy, powojenny look? Nie zrozumcie mnie źle, jestem totalnie zakręcona na punkcie szeroko pojętej sztuki i sądzę, że ignorancją byłaby niewiedza na temat najsłynniejszych dzieł L. da Vinci, ale przecież Dior także był artystą, przywrócił kobietą delikatność i szyk, które odebrała im wojna.  Jego projekty są pewnego rodzaju symbolem i zasługuje na to by o nim mówiono.

Według mnie karygodnym błędem współczesnego szkolnictwa jest to, że uczymy się o rzeczach niesamowicie abstrakcyjnych, ale nie poznajemy tego co nas otacza. W pierwszej klasie liceum; mój nauczyciel od biologii wielokrotnie podkreślał jak bardzo bezsensowne jest uczenie nas o biotechnologii kiedy nie jesteśmy w stanie tego wszystkiego zobaczyć i zrozumieć poprzez poznanie. Pamiętam jaką męką była nauka postulatów Bohra, bo przecież moim rozszerzeniem  nie była fizyka. Ta wiedza wykuta według zasady "trzech z" (zakuć, zdać, zapomnieć) zupełnie mi się nie przyda. Sądzę, że o wiele bardzie skorzystalibyśmy, gdyby w szkole zamiast fizyki czy chemii uczono nas historii mody. Być może wtedy zanikłyby wszelkie stereotypy, według których pasjonatki mody to głupiutkie dziewczynki skupione wyłącznie na swoim wyglądzie. Poza tym moda to doskonały temat do rozmów; w bardziej wysublimowanym towarzystwie można rozważać jaki wpływ na rozwój feminizmu miało wyzwolenie kobiet z gorsetów przez Coco Chanel, a w luźniejszych rozmowach zaś zachwycać się Nike Roshe. Poza tym fascynujące jest to, w jaki sposób moda łączy się z psychologią. Istnieje ogromna szansa, że ludzie zaczęliby zawracać znacznie większą uwagę na swój wygląd.

Mimo, że zdaję sobie sprawę z tego wszystkiego chciałam się poddać, odpuścić, dać za wygraną. Po prostu pominąć modę na moim blogu. I tym razem z pomocą przyszedł post na blogu Ubieraj się klasycznie, w którym Maria przywołując słowa Zofii Coppoli pokazuje, że głupotą jest wyrzekanie się swojego hobby w imię stereotypów. Dzięki niej poczułam się na tyle zainspirowana by napisać ten post i rozpocząć cykl Moda na modę. Nie będzie nic o trendach, bo nigdy nie pojmowałam sensu ich śledzenia (o tym niedługo), nie będzie też żadnych stylizacji, tę przyjemność posiada tylko otoczenie, w którym przebywam ;)). Będzie o modzie, która jest nie tylko nieodłącznym elementem sztuki, ale i naszego życia.

Fotografia we wpisie: licencja CCO (źródło)


You Might Also Like

6 komentarze

  1. Świetny wpis, temat szkolnictwa jest sporny, uważam dokładnie tak jak Ty !
    I piękna kolekcja magazynów, robi wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że więcej ludzi się z nami nie zgadza... No, ale cóż świat idzie do przodu, może kiedyś coś się zmieni ;))

      Usuń
  2. Zgadzam się z tym, że moda to nieodłączna część sztuki. Wiele osób nadal odgórnie ocenia osoby, które interesują się modą, tak jak powiedziałaś, uważając że ich zainteresowanie polega na bieganiu po sieciówkach.

    OdpowiedzUsuń
  3. przez dłuuuugi czas pisałam bloga osobistego. znudził mnie i chyba znudziło mi się pisanie o sobie.
    rozpoczęłam nowy etap - blog lifestylowy. tak, pełno ich w sieci i nie zamierzam robić rewolucji.
    mam taka potrzebę. teraz i już :)
    zatem pisz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem będę ;)) Dzięki za miłe słowa :)

      Usuń
  4. zainteresowania zainteresowaniami, ale jest i tak dobrze jeśli cokolwiek Cię interesuje w kraju, gdzie standardem kultury jest popołudniowe zaleganie przed telewizorem :)

    OdpowiedzUsuń

Twoja wypowiedź to bardzo istotna część tej strony, śmiało dodaj coś od siebie :))

Subscribe